|
|
| Widzisz wypowiedzi wyszukane dla słów: Literatura język kultura |
|
|
| high school | |
| czy wiecie jak polskie uczelnie traktuja absolwentow amerykanskich | high school? Na pewno będą chcialy udowodnić, że jest tępy i nic nie umie! Troche nie na temat pytanie: Jakie sa mozliwosci nauki jezyka polskiego dla cudzoziemcow w Polsce ? Chodzi mi tzw 'immersion studies' czyli intensywny kurs, mieszkanie u polskich rodzin, dodatkowo zajecia z polskiej kultury, literatura, rekodzielo ludowe itp. | |
| high school | |
Troche nie na temat pytanie: Jakie sa mozliwosci nauki jezyka polskiego dla cudzoziemcow w Polsce ? Chodzi mi tzw 'immersion studies' czyli intensywny kurs, mieszkanie u polskich rodzin, dodatkowo zajecia z polskiej kultury, literatura, rekodzielo ludowe itp. mnie chodzi o wyslanie syna mieszkajacego w polsce do high school w usa i ponownie na studia do polski Janusz | |
| high school | |
| Troche nie na temat pytanie: Jakie sa mozliwosci nauki jezyka polskiego dla | cudzoziemcow w Polsce ? Chodzi mi tzw 'immersion studies' czyli intensywny | kurs, mieszkanie u polskich rodzin, dodatkowo zajecia z polskiej kultury, | literatura, rekodzielo ludowe itp. mnie chodzi o wyslanie syna mieszkajacego w polsce do high school w usa i Wiem. Moje pytanie bylo natury ogolnej. znajomi wlasnie wrocili z takiego 'immersion study' w Meksyku i bardzo sobie chwalili. Pytam przez ciekawosc. Uwazam jednak ze lepiej by bylo aby syn skonczyl szkoly srednia w Polsce, a uklony, 'if you think education is expensive, try ignorance' -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/ | |
| EFS recovery agents | |
ave itd. ostatnio poczytalem sobie o efs w w2k server reskit.w skrocie,jesli chodzi o recovery agents,domyslnym r.a. jest konto domenowego admina na pierwszym kontrolerze domeny (initial domain controler) - tam tworzone mialyby byc jakoby certyfikat + para kluczy:public i private.FAJSKO.tylko,ze szyfruje cos na kompie w domenie (podlaczonym do sieci),pozniej exportuje z w/w konta (dom.admin na 1 kotrolerze) cert.z priv key (byl na szczescie jeden,gorzej jak jest kilka,a wszystkie nazywaja sie administrator),importuje go na innym kompie,probuje odczytac zaszyfrowane wczesniej pliki i klops.na lokalnym adminie (komputera na ktorym dokonano szyfrowania) nie stworzyl sie zaden certyfikat.w group policy domeny domyslnym recov.agentem jest,rzecz jasna,administrator.moze ktos przypadkiem wie jak,tak naprawde,w praktyce dziala to cholerstwo,bo mnie krew zaleje. pozdro i thnx z gory wynalazl ja dla literatury james Joyce i zastosowal w swoim slynnym "Ulissesie". Gratuluje! Po raz kolejny sie okazuje ze uzywanie produktow MS moze nie poprawia jakosci pracy, ale z pewnoscia przyczynia sie do poglebienia kultury HUMANISTYCZNEJ wsrod uzytkownikow komputerow zwlaszcza w zakresie wulgaryzmow i okreslen obezlywych czyli jezyka undergroundowego Pozdrawaim;-)))))))) KK | |
| Zapożyczenia w j. polskim | |
Witam! Poszukuję literatury nt. zapożyczeń w języku polskim. Czy ktoś mógłby mi ps. jeżeli ten post okazał się nieco offtopikowy (i mamy zapożyczenie ;) pozdrawiam, Literatura poświęcona zapożyczeniom w języku polskim jest bardzo obszerna i dotyczy: 1. sposobu zapożyczania wyrazów 2. chronologii zapożyczeń (jaki wyraz, kiedy i z jakiego języka został zapożyczony) 3. zapożyczeń w różnych dziedzinach wiedzy, życia itp. 4. poprawności posługiwania się zapożyczonymi wyrazami Nie przypominam sobie książki, w której byłoby opisane to wszystko razem. Zatem, co Cię najbardziej interesuje? Proponuję zacząć poszukiwanie bibliografii od tomu 7 z serii Język a kultura. Pozdrawiam Grażyna | |
| Zapożyczenia w j. polskim | |
| Literatura poświęcona zapożyczeniom w języku polskim jest bardzo obszerna i Zdecydowanie 1. oraz 3. Jeżeli mogłabyś wskazać jakieś konkretne pozycje (2. i 4. na razie nie są potrzebne - może później :) | Proponuję zacząć poszukiwanie bibliografii od tomu 7 z serii Język a Poszukam, poszperam. Dziękuję za pomoc :) ps. czytam tą grupę od niedawna. Jest może jakieś FAQ? | |
| Zapożyczenia w j. polskim | |
| Witam! | Poszukuję literatury nt. zapożyczeń w języku polskim. Czy ktoś mógłby mi | ps. jeżeli ten post okazał się nieco offtopikowy (i mamy zapożyczenie ;) | pozdrawiam, Literatura poświęcona zapożyczeniom w języku polskim jest bardzo obszerna Po liczbie z kropką piszemy od wielkiej l., zaś na końcu (zdania) także kropa. Mirnal | |
| Zapożyczenia w j. polskim | |
| Literatura poświęcona zapożyczeniom w języku polskim jest bardzo obszerna i | dotyczy: | 1. sposobu zapożyczania wyrazów | 2. chronologii zapożyczeń (jaki wyraz, kiedy i z jakiego języka został | zapożyczony) | 3. zapożyczeń w różnych dziedzinach wiedzy, życia itp. | 4. poprawności posługiwania się zapożyczonymi wyrazami | Nie przypominam sobie książki, w której byłoby opisane to wszystko razem. | Zatem, co Cię najbardziej interesuje? | Proponuję zacząć poszukiwanie bibliografii od tomu 7 z serii Język a kultura. | Pozdrawiam | Grażyna Po liczbie z kropką piszemy od wielkiej l., zaś na końcu (zdania) także Masz rację. W przypaddku tego rodzaju wyliczania wielkie litery byłyby jednak za wielkie. Po cyfrach powienien być nawias, ale boję się internetowych robaczków. Często nie stosuję takich znaków interpunkcyjnych, jakie chciałabym zastosować, a niestety nie mam czasu na wgryzanie się w tajemnice komputerowej grafii. Wybacz mi więc tego rodzaju błąd. A może napiszę jakiś artykuł broniący prawa do pisania małej litery po cyfrze z kropką? Może koledzy mnie poprą? Ale tymczasem masz rację. Grażyna | |
| pszepraszam | |
Wybacz, ale czytanie ksiązek to nie jest 'język polski" tylko kultura osobista. jotem Daj spokój czlowieku. Ja na przyklad jestem muzykiem. Ja nie wymagam od wszystkich zeby sluchali np. piesni Schonberga. Wiem ze nie kazdego musi to interesowac. Czy z literatura jest inaczej? Ja mam naprawde wiele ciekawych rzeczy do roboty i nie uwazam ze jestem gorszy tylko dlatego, ze nie czytam ksiazek. Znowu zle sie wyrazilem; ja czytam ksiazki ale inne np. The Power Of Sound albo Computer Sound Enginering. Czy jestem z tego powodu niekulturalny? Prosze wytlumacz mi to. To, ze podwazam zasadnosc istnienia przedmiotu literatura w szkole sredniej to juz inna sprawa. Zauwaz, ze istnieja inne formy sztuki ale nikt nie zmusza np. do sluchania muzyki (przynajmniej nie w takim stopniu). Dziwne jest dla mnie to, jako czlowiek nieczytajacy jestem traktowany jak ktos gorszy. Piotr Dydycz | |
|
| |
Gramatyka jest w szkole podstawowej i gimnazjum. Najczęściej nauczyciele oddzielają ją od literatury, wyznaczając lekcję gramatyki jako 1 godz. na tydz. w określone dni. W szkole ponadgimnazjalnej nie ma już elementów gramatyki opisowej. Są za to tematy dotyczące historii języka pol., miejsca wśród innych języków, jest komunikacja, frazeologia, stylistyka, kultura języka. Tematy językowe występują w powiązaniu z literaturą. K. | |
| Którą wybrać...? | |
Otóż mam w domu dwie wersje Mitologii, autorstwa "starego" Parandowskiego jak i "nowego" Kubiaka. Problem polega na tym, że nie wiem którą mam czytać? Markowskiej ;-) Co radzicie? Sam słyszałem, że Kubiak uczynił Mitologię "nudną".... ale to tylko plotki? Jeśli masz bardzo kiepskie pojęcie o mitologii greckiej, literaturze, teatrze, w ogóle o kulturze antycznej - weź Parandowskiego. Kubiak nie jest nudny, tylko adresowany do innego czytelnika. Do osób, które w Parandowskim nic ciekawego, poza samym językiem, nie znajdą. Dziwne, że sam nie zauważyłeś różnicy - wystarczy przeczytać choćby i po jednej stronie z obu książek. Więc tym bardziej polecam Ci Parandowskiego. A słowo "mitologia" nie wymaga wielkiej litery, jeśli to nie tytuł | |
| Zastosowanie srodkow wyrazu w tekstach muzyki pop... | |
Jesli ktos zna ksiazki, ktore moglyby mi w tym pomoc - w jezyku polskim lub angielskim - bede wdzieczny za informacje i pomoc. :) Ok, masz troszkę w j.polskim ;) Balbus St. Między stylami, | |
| Cyki|bernetyka | |
----- Original Message ----- Sent: Friday, January 19, 2001 12:00 AM Subject: Cyki|bernetyka Witam! Mam pytanie - dlaczego obecnie używa się wyrazu "cybernetyka", skoro w z łaciny nie z angielskiego. i to w łacinie zaszła ta zmiana fonetyczna. polska jak wiadomo należała gł. za ze wględu religii do łacińskiej strefy | |
| Teatrologia | |
To, że nikt z AT nie pisuje jest oczywiście nieprawdą, czego jestem przykładem. Chociaż arszawskie towarzystwo najłatwiej spotkać na teatralnym forum Gazety.pl . A egzaminy na WoT w AT wyglądają następująco: wraz z dokumentami składa się recenzję wybranego spektaklu. (trzeba go zobaczyć przynajmniej trzy razy- tego oczywiście nikt kandydatowi nie powie ale rada jak najbardziej słuszna) Potem odbywa się egzamin pisemny - test. Pozytywne przejście testu jest warunkiem przystąpienia do egzaminu ustnego, gdzie pytają o wszystko, zainteresowania, historię Polski, literaturę, historie teatru i ogólne zorientowanie w sprawach kultury teatralnej naszego i nie tylko naszego kraju. Potem tylko egzamin z języka obcego i już jesteś szczęśliwym studentem Akademii Teatralnej. Dzień otwarty w AT będzie 4 kwietnia. Mozna się będzie dowiedziec więcej, zobaczyć jak test wygląda itp. Zawsze jeszcze pozostaja studia zaoczne, nastawione bardziej praktycznie ale zajęcia są przez 8 kolejnych dni raz na dwa miesiące i oczywiście są to studia płatne. Pozdrawiam no i podstawową lekturą oprócz już wymienionych jest Krótka historia teatru polskiego Z. Raszewskiego. To taki elementarz, bardzo przydatny, bo "Raszek" w Warszawie już jest świętym. | |
| Arab/Islamic/Muslim | |
Islam mnie zgubi! Mam w tekście: Arab owners czyli właściciele (arabscy), Arab traces czyli arabskie wpływy w No bo: muzułmański - dotyczący muzułmanów, muzułmanizmu; Religia Natomiast: arabski - dotyczący Arabów, charakterystyczny dla Arabów; Język Więc jaka jest architektura: arabska, muzułmańska czy islamska? Pytanie 2: Kiedy był Modern Age? (Christianity in these lands coincides with Agnieszka | |
| Arab/Islamic/Muslim | |
Arab owners czyli właściciele (arabscy), Arab traces czyli arabskie wpływy w kulturze Islamic roots czyli islamskie korzenie, Islamic rule czyli panowanie Islamu Muslim buildings - wymiękłam. Czy te budowle na pewno są muzułmańskie? To słowo wydaje mi się jakieś takie - przepraszam za wyrażenie - niekoszerne. No bo: muzułmański - dotyczący muzułmanów, muzułmanizmu; Religia Natomiast: arabski - dotyczący Arabów, charakterystyczny dla Arabów; Język Moim zdaniem lepiej brzmi "budowle muzulmanskie", bo prawie jestem przekonana, ze chodzi o islamskie swiatynie i szkoly przyswiatynne. Arabowie mieli rowniez swoja kulture przed Mahometem, wiec arabski nie znaczy islamski. Więc jaka jest architektura: arabska, muzułmańska czy islamska? wiec muzulmanska lub islamska Pozdrawiam | |
| x-muza | |
Słownictwo ubożeje, czytelnictwo spada, ludzie przestają mieć wspólne skojarzenia na bazie literatury, zaczynają posługiwać się językiem złożonym ze 100 wyrazów, z czego połowa czasowników to derywatywy [itd. o zubożeniu językowym i mentalnym] Derywatywy?!? Czy Ty aby nie próbujesz kogoś obrazić? No dobrze... koniec wygłupów. Bo mnie jest przykro, chociaż wcale nie uważam się za 'ą ę'. Jest mi przykro, że coraz mniej słyszę ładnej polszczyzny; że coraz więcej bezsensownego kalkowania z 'amerykańskiego'. Lepiej pewnie znamy (wiem, że uogólniam, może powinnam pisać: młodzież zna? :) ) literaturę obcą niż polską, nie mamy pojęcia o tradycjach naszych i historii (vide sondy rozmaite pt. 'co to za data: 11 listopada?') Jeśli chodzi o kulturę, łączy nas znajomość obrazków tych samych [reklam, filmów, faktów telewizyjnych ;) czy tzw. ikon kultury masowej]. Staram sie przed tym bronić, ale boję się, że wkrótce nie znajdę wspólnego języka z dwukrotnie młodszym pokoleniem, nie mówiąc już o pokoleniu mojego syna. Dwa światy równoległe... Staram się zrozumieć tych, którzy się cieszą, że jesteśmy "światowi", że młodzież z Polski i Anglii, czy Niemiec lub Szwecji, łatwo znajdzie wspólny język (bo tę samą tv ogląda :) Nie udaje mi się to jednak... to zrozumienie. Za bardzo się rozgadałam, a jeszcze mi będą słowa potrzebne dzisiaj, Pozdrawiam, | |
| OT? "Wycofac sie z Iraku"(link , pol ) | |
Najlepsze jest to że nie podnieca się ani Irakiem ani innymi po prostu jest obiektywny. Ktoś, kto bardzo dużo czasu spędził w Iraku nie może być w pełni obiektywny. Zdaje się na opinie swych przyjaciół, którzy zawsze będą przeciw obcym "przybyszom". Znamienny jest fragment wywiadu z GW (nie pamiętam numeru, jakiś niedawny), gdzie w odpowiedzi na sugestie dziennikarzy, przywódcy nazwijmy to "ruchu oporu" mówią: Saddam był zły, okrutny i należało go obalić, ale to zawsze Arab. Poza tym nie zapominajmy, że większość polskich autorytetów-arabistów z W konsekwencji samo zafascynowanie daną kulturą dyskwalifikuje ich jako Chyba nie ma lepszego specjalisty w Polsce od niego w tej dziedzinie. fakt jest dobry (zresztą miałem z nim zajęcia :)) A prof Danecki? | |
| cena stron www | |
mysle ze wszyscy piszacy tu o bledach ortograficznych, ktore specjalnie nie sa "karygodne", powinni sie zalapac na polonistyke a nie tu zamieszanie robic... Ty wiesz, co to jest "polonistyka"? To jest nauka o języku polskim (no, może trochę więcej - kulturze, literaturze, etc.). Jak polonistykę może studiować ktoś nie znający ortografii? Mnie się to nie mieści w głowie. Oni po prostu mieli takich nauczycieli... A właśnie... Przy okazji: Ich | |
| cena stron www | |
Ty wiesz, co to jest "polonistyka"? To jest nauka o języku polskim (no, może trochę więcej - kulturze, literaturze, etc.). Jak polonistykę może studiować kto nie znający ortografii? Mnie się to nie mie ci w głowie. cos na temat, bo twoja wypowiedz nijak sie ma do mojej wypowiedzi. Ja pisze o tym ze ci co poprawiaja innych powinni isc na polonistyke, a | |
| Prosba z Belgradu | |
Witam, | Moze wspolnymi silami pomozemy Serbom? | chyba zwariowales . serbom chcesz pomagac ? !!!!!!!!!!!!! Taaak, poziom wypowiedzi godny poczatku roku szkolnego. Poziom kultury, wiedzy i inteligencji - ujemny :( Gdybyscie tak wczytali sie o co chodzi to moze gdzies w Mam nadzieje, ze moze swiatlejsi bywalcy p.r.w. wypowiedza sie na Rozumiem, ze ten, kto nic nie wie po prostu sie nie odzywa. Szuwaks | |
| Prosba z Belgradu | |
Choc wiem ze na dole powienienem ci o wielmozny Szuwaksie odpowiadac, i z cytatkmi ladnie wcietymi, ale ja to czniam... dalej sie stawiasz w roli sedziego, i omnibusa... i widac ze twoja natura jest taka ze bedziesz eskalowal kazdy konflikt a propo twojego postu i pytania o biblioteke: pomomoze ci na pewno kustosz "muzeum woli" to kompetentny fascynat i znawca tego typu tematow pozdrawiam ..nie obgryzaj za bardzo paznokci Witam, | Moze wspolnymi silami pomozemy Serbom? | chyba zwariowales . serbom chcesz pomagac ? !!!!!!!!!!!!! Taaak, poziom wypowiedzi godny poczatku roku szkolnego. Poziom kultury, wiedzy i inteligencji - ujemny :( Gdybyscie tak wczytali sie o co chodzi to moze gdzies w Mam nadzieje, ze moze swiatlejsi bywalcy p.r.w. wypowiedza sie na Rozumiem, ze ten, kto nic nie wie po prostu sie nie odzywa. Szuwaks | |
| co pozytecznego dla ludzkości wymyślili Rosjanie? | |
Choćby słynny matematyk Wielokrokow. Jest przecież metoda wielokrokowa rozwiązywania równań różniczkowych, miałem to w programie studiów. Fascynująca jest rosyjska kultura, zwłaszcza literatura i muzyka. Wszyscy się uczyliśmy języka rosyjskiego, ja w sumie miałem tego 10 lat. Pomimo że za obowiązkową nauka rosyjskiego stała polityka, to jednak Puszkina, Lermontowa czy Gogola czytałem z przyjemnością i po dziś dzień pamiętam. Na szczęście uczono literackiego rosyjskiego, teraz uczą jakiegoś "business inglisza" od którego można znienawidzieć Anglików. Muzyka rosyjska to przecież jest nie do pobicia. Czajkowski, Musorgski, Rymski-Korsakow czy XX wieczni jak Skriabin, Strawiński, Szostakowicz czy Rachmaninow to prawdziwi giganci. | |
| Czmusiało dość do rozbiorów Polski? | |
| W sensie kulturowym czy geopolitycznym? | Hanka Wtedy i w jednym i w drugin Patton No wiec jesli chodzi o geopolityczny to ja sie zgadzam, ale o kulturowy to nie. Nawet maksymalnie "zawschodzona" polska to byla kultura lacinska z orientalna przyprawa, a nie odwrotnie. Chetnie ulegamy mitowi Dzikich Pol, a zapominamy o Wielkopolsce, Mazowszu, Pomorzu, Malopolsce, czesci Slaska, Prusach (i to zarowno Krolewskich jak i Ksiazecych), oraz takze o Litwie, ktora wyraznie parla kulturowo na Zachod, a nie na Wschod, zreszta dzis tez oni mowia ze Polska jest ich oknem do Europy. Nawiasem mowiac, fascynuje mnie toczacy sie dzis proces odradzania sie w pewnym sensie monarchii Jagiellonow. Czy zauwazyliscie, jak i Litwa i Ukraina i opozycja bialoruska zgodnie powtarzaja, ze ich droga do Europy wiedzie przez Polske itp? A jakie panstwo na swiecie jako pierwsze uznalo niepodleglosc Litwy i Ukrainy? A w jakim jezyku inteligencja z bylego ZSRR poznawala zachodnia literature, zakazana oficjalnie? Proces integracji dopiero sie zaczal, istnieja trudne tematy z przeszlosci, ktore trzeba przezwyciezyc, ale za 50 lat moze sie okazac ze nieduzo brakuje do "Polski od morza do morza", ma sie rozumiec w wersji przyjaznej i rownouprawnionych partnerow, a nie dmowskiej. Integrujac sie z Unia Europejska, nie mozemy zapomniec o tym, ze nasza naturalna strefa wplywow pokrywa sie mniej wiecej na wschodzie z granicami Rzp.Ob.Nar. Zreszta to tylko dowodzi geniuszu panow malopolskich i Jagielly, gdy ustalali unie w Krewie. Hanka | |
|
rozne alfabety jednego | |
On 3 Sie, 04:26, "Horatio Valor" Inna, bodaj czy nie poważniejsza sprawa, to fakt odcięcia się od tradycji piśmienniczej danej kultury. Póki nie zostaną wydane transkrypcje całego dorobku danej kultury na nowy system pisma, mamy do czynienia z analfabetyzmem młodych pokoleń (znających już tylko system nowy) w odniesieniu do klasyki. Zgadza się, niestety. Tak właśnie jest np. w Turcji, gdzie większość społeczeństwa nie potrafi odczytać własnej literatury, przez 10 wieków oddawanej w piśmie arabskim. Dacie wiarę? Czasem nawet o to chodzi, jak zapewne przy przejściu w latach 20. całego ZSRR (z wyjątkiem Gruzji i Armenii) na cyrylicę. Nie: zapewne. Z całą pewnością. Choć, oczywiście, oficjalnym powodem było ujednolicenie systemu pisma w całym ZSRR. Co nie przeszkadzało tym złośliwym _reformatorom_ do każdego języka wprowadzić nieco inne rozwiązania graficzne (inne diakryty), choć niektóre języki w ramach imperium mogłyby mieć je takie same. Pozdrawiam | |
| tematy maturalne - dolnoÂślÂąskie | |
Wojew?dztwo dolno?l?skie: 1. W czasach, gdy warto?? czytania i ?ycia wewn?trznego jest tak silnie Taaaa.... 2. Obcy w?r?d swoich - odwo?uj?c si? do wybranych tekst?w kultury, rozwa? problem alienacji bohatera w ?wiecie, w kt?rym przysz?o mu ?y?. oooo!! 3. Wiersz Adama Zagajewskiego "Kl?ska" i Ewy Lipskiej "Kraj podobny" - analiza. A kto to jest? 4. Analiza: tekst Leszka Ko?akowskiego - "Niepok?j wieku naszego". Wypracowanie: "Tylko warto?ci wy?sze pomog? cz?owiekowi w walce z w?asnymi s?abo?ciami". Odwo?aj si? do 2-3 utwor?w literackich. czyzby deska ratunkowa? Szkoda ze betonowa :) Czyli takie pieprzenie o niczym jak caly jezyk polski w szkole sredniej :) | |
|
| |
Czy kultura antyczna była wogóle w programie edukacyjnym w PRL? W późnym PRL-u na pewno tak. Z czasów mojej podstawówki (kończyłem w 1990 roku) pamiętam że na historii (chyba w 6 klasie) omawiało się elementy kultury starożytnej Grecji i Rzymu, Egiptu chyba też. W LO (to już oczywiście po PRL-u ale program nauczania chyba nie zdążył się zmienić w tym zakresie) na lekcjach języka polskiego omawiało się sporo literatury starożytnej, pewne elementy były też na historii. | |
| propozycja: pl.comp.www.webdesign RFD#4 | |
Mariusz Kruk znowu nadaje: | Sztuka? Może po prostu tworzenie? | Szuka mięsa mi przychodzi na myśl bom głodny ;) | Jednak tworzenie dobrych stron to sztuka ;) Nope. Rzemiosło. Porządne, solidne rzemiosło. sztuka (słownik języka polskiego) 1. twórczość artystyczna, której wytworami są dzieła z zakresu literatury, muzyki, malarstwa itp., spełniające wymogi harmonii, estetyki, stanowiące trwały dorobek kultury 2. umiejętność tworzenia, wykonywania czegoś biegle, wprawnie; kunszt, mistrzostwo 3. czynności niemożliwe do wykonania przez przeciętnego człowieka, traktowane jako popis czyichś umiejętności (+5 innych znaczeń, za http://slowniki.onet.pl) Czy naprawdę waszym zdaniem "Zen i Sztuka Naprawy Motocykla" to podręcznik | |
| Irackie lotnictwo, rosyjski samolot | |
Moj znajomy arab z Egiptu kiedys mi tlumaczyl, ze studia techniczne w krajach arabskojezycznych odbywaja sie wylacznie po angielsku. Czy wylacznie to nie wiem - ale jak nasi uczyli w Iraku - to po angielsku. Mialo swoje zalety - np arabski inzynier nie byl odciety od swiatowej literatury. Jesli kogos dziwi niska kultura techniczna w krajach arabskich, powinien miec to na wzgledzie, tam ludzie nawet nie maja nazw w swoim ojczystym jezyku na rozmaite dyngsy i srubki, nic dziwnego ze nie bardzo sobie radza z obsluga i naprawami wszystkiego. Eee - zaloze sie ze mechanicy samochodowi tam sa, i gadaja ze soba po arabsku. Po prostu tam cywilizacja techniczna weszla nagle, w jednym pokoleniu. To nie Europa... Eeee ... a gdzie powstala pierwsza sruba ? Eeee - jak sie nazywa "komputer" po polsku ? A "double click" ? :-) Ba - jak sie nazywa komputer po amerykansku ? :-) I powiedz po lacinie "silnik z dwoma walkami rozrzadu w glowicy i J. | |
| zabic arabow!!! ? | |
| Wlasnie w Hrabstwie Tuluzy ta cywilizacja sie rozwijala, czego | nie zawsze da sie powiedziec o katolickiej czesci Europy. Nie bez powodu | Dante planowal poczatkowo "Komedie" w languedoc, a dopiero potem zmienil | na lacine. Nawet po zniszczeniu tej wspanialej kultury oddzialywala na cala | Europe poprzez trubadurow. hmm... mowisz o albigensach? deczko oryginalne poglady... zwlaszcza nazwanie takiej sekty 'cywilizacja'... A nazwanie sekty katolickiej cywilizacja juz jest ok? a gwoli scislosci, to 'languedoc' to nazwa krainy (po naszemu Langwedocja), zas uzywali tam jezyka _oksytanskiego_, wiec ew. w takim to narzeczu moglby planowac Dante pisac. Do dzisiaj mowi tam jego resztkami pare tysiecy ludzi, a i to w zasadzie hobbystycznie. Nb. ma bardzo ladne brzmienie. W literaturze zetknalem sie z taka nazwa. Co do trubadurow, to chyba powinienes jeszcze uzupelnic swe, niewatpliwie pasjonujace, studia. Czyzby? A o co? Przeczytaj jeszcze raz, co ci odpowiedzial Bendin, bo warto: Nie warto.:-( //propeler Boruta | |
|
# teoretycznie o | |
Po kilku odcinkach, zawierających próby własnych rozważań, powracam do klasyki. Tym razem - Bachtin i "Dialog. Język. Literatura". Kilka cytatów: Widzieliśmy już, że ja sam, jako pewna realność, mogę być podmiotem (a nie - We wszystkich formach estetycznych funkcja organizująca przypada Żadne uczucie nie osiągnie finalnej dojrzałości i konkretności, o ile nie Słowo można przyrównać do mostu przerzuconego między mną a innymi. Jeżeli Wypowiedzi nie zachowują się obojętnie wobec siebie, nie są też nawzajem [M. Bachtin, Dialog. Język. Literatura, Warszawa 1983] Michaił Bachtin (1895-1975) - jedna z ważniejszych postaci w świecie Pozdrawiam, Telik. | |
| Cyki|bernetyka | |
z łaciny nie z angielskiego. i to w łacinie zaszła ta zmiana fonetyczna. Powiedz, kolego, długo nas jeszcze będziesz katował tym swoim bełkotem i dziwaczną manierą pisania bez wielkich liter? Przyznam się, że jestem jeszcze w stanie zrozumieć, jeśli ktoś ignoruje wszelkie reguły ortograficzne i interpunkcyjne, bo jest w tym przynajmniej jakaś konsekwencja. Natomiast Twoja pisanina to absolutne kuriozum: poszanowanie zasad z wyłączeniem wielkich liter. Mógłbyś zdradzić, jaka się za tym kryje filozofia? Poniżej przedstawiam analizę, jak się czyta Twoje posty. Wymaga to polska jak wiadomo należała gł. za ze wględu religii do łacińskiej strefy przymiotnik. Po "gł" jest kropka, co w Twojej wypowiedzi oznacza koniec zdania, bo nie sygnalizuje go wielka litera zaczynająca zdanie następne. Co oznacza zdanie: "polska jak wiadomo należała gł."? Co oznacza zwrot "za ze względu religii"? polska jak wiadomo należała gł. za ze wględu religii do łacińskiej strefy kulturowej i to pod jej wpływem rozwijała się literatura i język wogóle. W ogóle, kolego Korczewski. Już raz zwracałem Ci na to uwagę. Poza tym, co to za składnia, żeby to "w ogóle" dawać na końcu. polska jak wiadomo należała gł. za ze wględu religii do łacińskiej strefy kulturowej i to pod jej wpływem rozwijała się literatura i język wogóle. Język się rozwijała? To długa musiała być ta język. I pod wpływem czego ta język się rozwijała? Polski czy religii? A może chodzi Ci o to, że rozwijała się w strefie? polska jak wiadomo należała gł. za ze wględu religii do łacińskiej strefy kulturowej i to pod jej wpływem rozwijała się literatura i język wogóle. rosji zaś do grecko-bizantyjskiej Piękny ten równoważnik zdania. Spróbujmy go uzupełnić. Rosji literatura i język w ogóle rozwijała się zaś do grecko-bizantyjskiej? Nie bardzo. Rosji należała zaś do grecko-bizantyjskiej? Też coś nie pasuje. rosji zaś do grecko-bizantyjskiej. stąd my odwołujemy się do łaciny. oni ciągle do greki, choć Te kropki i przecinki to tak po uważaniu? międzynarodowość tego co wyrosło z kultury łacińskiej też i u nich robi swoje. Machejek wysiada. Paweł | |
| Jak wydac tlumaczenie ksiazki? | |
Tak nawiązując pośrednio - czy jest w Polsce jakiś fundusz lub instytucja dofinansowująca tłumaczenia na język polski? Z tego, co wiem, to nie ma (Bóg mi świadkiem, że chciałbym być źle poinformowany). Fundacja Batorego dokłada się do przekładów z języków środkowoeuropejskich (zdaje się, że dofinansowali np. tłumaczenia Pielewina), ale jest to margines ich działalności, poza tym pieniądze trafiają do wydawnictw, a nie do tłumaczy. W Holandii np. istnieje Fonds der Letteren (czyli Fundusz Literatury) dofinansowujący rodzimych pisarzy oraz tłumaczy literatury obcej na język niderlandzki. Przy czym owo dofinansowanie nierzadko przewyższa honorarium, jakie tłumacz dostaje od wydawnictwa Podobny fundusz istnieje w Szwecji. Poza tym Szwedzki Związek Pisarzy (zrzeszający też tłumaczy) wywalczył minimalne stawki, poniżej którym wydawcom zejść nie wolno. U nas można sobie pomarzyć, skoro tłumaczy reprezentują dwie całkowicie niewydolne organizacje. Powiem, że już brak tych funduszy bym przebolał (ostatecznie jesteśmy biedniejsi, czytelnictwo słabsze, może sponsorzy wolą dawać na coś innego), gdyby polscy wydawcy reprezentowali taką kulturę jak szwedzcy. Dla nich obietnica jest obietnicą, a nie jakimś niezobowiązującym stwierdzeniem, z którego w dowolnej chwili można się wycofać. Jak piszę do Szwedów, odpowiedź dostaję na ogół na drugi dzień, góra do tygodnia, a i wtedy z przeprosinami, że tak długo, polscy wydawcy odpowiadają (jeśli w ogóle) po wielu miesiącach i wielokrotnych monitach. I jeszcze nie spotkałem się, żeby któryś uważał, że może źle to o nim świadczy. Paweł | |
| j.polski 3 razy ubozszy od j.angielskiego ? | |
dzien okolo 35-40 tysiecy slow i zwrotow. Tak wiec "normalny" angielski jest co najmniej trzy razy bogatszy niz polski" Stwierdzenie z pewnoscia mocno przesadzone. Owszem, angielski ma duzo synonimow, ale ich uzycie jest ograniczone prawie wylacznie do literatury lub tych pismakow ktorzy chca udac madrzejszych niz sa ;) Idiomy to tez inna beczka zupelnie. 1) Czy sa na grupie ludzie ktorzy uczyli sie jez ang. w Polsce i potrafia czytac np.anglojezyczna prase (lub ksiazke) z takim zrozumieniem jak po polsku bez potrzeby zagladania do slownika ? (redagowana przez Oczywiscie. anglojezycznych native speakers oczywiscie - bez slownika). Jesli tak, to w JAKI CZAS to osiagneli i przy jakiej systematycznosci w nauce ang. ? Nie Mysle ze po jakis 5-6 latach (juz w polowie liceum) - to ksiazki. Z gazetami gorzej, bo tam uzywa sie czesto rzeczy specjalistycznych. I wcale nie bylo to takie systematyczne uczenie sie, bo ja jestem z natury leniwy :-) 2)Czy naprawde potrzeba do tego aby czytac prase po ang. znajomosci az 120 000 slow i zwrotow ? [Niektorzy twierdza, ze nigdy nie bedzie mozliwe czytanie w nauczonym jezyku obcym, z taka swoboda jak ma to miejsce w przypadku jezyka ojczystego. Po prostu nigdy nie pojmiemy tych wszystkich niuansikow do konca i nie poznamy tych dwuznacznych subtelnosci]. Przesada. No, oczywiscie jesli ktos naprawde sie postara, to napisze tak ze nie zrozumiesz. No i oczywiscie nie mowimy to u tzw. cultural references, bo do tego trzeba tez troche wiedziec o kulturze danego kraju anglosaskiego. istniejacego slownictwa jest w obu jezykach rozny (jest ponoc taki sam - ok. 700 000), ale chodzi mu o to, ze my mniej wykorzystujemy slownictwa niz oni. Jesli tak, czemu tak mogloby byc ? Moze dlatego, ze wiecej narodow nim wlada Moze dlatego ze jestesmy bardziej konkretni? ? Ale np. niemieckim czy francuskim tez wlada kilka nacji, i nie sa tak bogate jak jez. ang. wg. Gordona. Co do francuskiego to akurat mialbym inne zdanie :) [Adnotacja: Gordon twierdzi, ze nie tylko polski jest 3-krotnie ubozszy, ale wszystkie inne jezyki europejskie. We wszystkich jest wykorzystywane "tylko" te 30 000 slow i zwrotow]. Wszystkie inne poza angielskim? Jakis anglocentrysta chyba :-/ GSN | |
| DZIENNIKARZ: Nobel dla Szymborskiej | |
(...) W przypadku Singera, nazywanie do polskim pisarzem jest o tyle umowne ze jest to pisarz kregu jezyka jidish i sam raczej to podkresla. I.B. Singer choc z Polska byl zwiazany nie identyfikowal sie z nia w stopniu takim jak wielu innych pisarzy poslkich zydowskiego pochodzenia, tamci byli bardziej zasymilowani, lepiej znali srodowisko polskie, ktore u Singera (np. Dwor) jest niebywale "papierowo-plaskie". (...) Jezyk zydowski (jidisz) powstal w dawnej Rzeczypospolitej i az do czasow II-ej wojny swiatopwej byl jezykiem uzywanym przez wiekszosc polskich Zydow. W tym sensie jest to wiec takze jezyk polski. Literatura w jidisz jest czescia literatury polskiej, tak jak zreszta cala kultura zwiazana z jidisz jest czescia kultury polskiej. Niewiele osob dzis wie, ze np. przed wojna produkowano w Polsce filmy fabularne w jidisz oraz wydawano w tym jezyku liczne ksiazki i gazety. Jest dyskusyjne, czy uzywanie jezyka jidisz w Polsce bylo oznaka braku Nie ulega dla mnie watpliwosci, ze Izaak Singer jest Polakiem, lub W kazdym razie Nobel z literatury za tworczosc w jidisz jest z cala Tomasz J Kazmierski | |
| Dziennikarstwo na UJ | |
Mam zamiar probowac dostac sie na dziennikarstwo na UJ (studia dzienne) jesli sa wiec na liscie osoby, ktorym sie to udalo - prosze o podpowiedz - jak nalezy sie przygotowac, z jakich materialow, jak wyglada egzamin... No i jak sie studiuje? Podoba sie? czesc. ja ta studiuje. jezeli chodzi o egzaminy: - czytac miesiecznik PRESS - "nasiakniesz" dzieki temu terminologia, o ktora pozdrawiam Jacek R. Gruszczynski | |
| E-mailowych korespondentow | |
no wlasnie ja tez ostatnio to zauwazylem ze ludzie nie uzywaja znakow Myślę, że nie masz racji; w końcu wyrośliśmy, gdzie wyrośliśmy, i mówimy nie językiem księżycowym, tylko polskim, a fakt, że pojawienie się Internetu dla niektórych w samym środku edukacji, kiedy raczej przydałaby się umiejętność poprawnego formułowania zdań nieco bardziej złożonych niż te najprostsze, niż przedwczesne - przynajmniej dla co poniektórych - siadanie i oglądanie cudzych błędów ortograficznych, i to w sytuacji, kiedy brakuje jeszcze utrwalonych poprawnych wzorców, a [mam na myśli np. durne reklamy dyslektyków firmowane przez Uniwersytet!], jest nie tyle wymogiem kultury [podejście takie znacznie obniżyłoby poziom kultury, do którego - przynajmniej w teorii należałoby dążyć, stawia tylko poprzeczkę na poziomie, od którego powinniśmy raczej wyjść], ile bardzo wąsko pojętego oczytania, gdyż minimalna choćby styczność z książkami nieco bardziej obszerniejszymi niż streszczenia literatury dostępne w każdym kiosku do spółki z absolutnie minimalnymi zdolnościami percepcyjnymi [o brak których nie oskarżam nawet cytowanych przez Ciebie kontestatorów interpunkcji, przy całym moim do nich uprzedzeniu pojawiającym się, kiedy czytam listy, w których na 2 ekrany nie uświadczysz jednego przecinka] powodują - nawet i podświadomy - przyrost wiedzy u człowieka najbardziej nawet wychowanego na teledyskach MTV, gdzie szybkość przewijania obrazu skutecznie tłumi wszelkie przejawy myślenia, a co za tym idzie - zanik uprawiania "białej poezji" w korespondencji wystawionej bądź co bądź na widok w większości przypadków publiczny. | |
| E-mailowych korespondentow | |
Myślę, że nie masz racji; w końcu wyrośliśmy, gdzie wyrośliśmy, i mówimy nie językiem księżycowym, tylko polskim, a fakt, że pojawienie się Internetu dla niektórych w samym środku edukacji, kiedy raczej przydałaby się umiejętność poprawnego formułowania zdań nieco bardziej złożonych niż te najprostsze, niż przedwczesne - przynajmniej dla co poniektórych - siadanie i oglądanie cudzych błędów ortograficznych, i to w sytuacji, kiedy brakuje jeszcze utrwalonych poprawnych wzorców, a [mam na myśli np. durne reklamy dyslektyków firmowane przez Uniwersytet!], jest nie tyle wymogiem kultury [podejście takie znacznie obniżyłoby poziom kultury, do którego - przynajmniej w teorii należałoby dążyć, stawia tylko poprzeczkę na poziomie, od którego powinniśmy raczej wyjść], ile bardzo wąsko pojętego oczytania, gdyż minimalna choćby styczność z książkami nieco bardziej obszerniejszymi niż streszczenia literatury dostępne w każdym kiosku do spółki z absolutnie minimalnymi zdolnościami percepcyjnymi [o brak których nie oskarżam nawet cytowanych przez Ciebie kontestatorów interpunkcji, przy całym moim do nich uprzedzeniu pojawiającym się, kiedy czytam listy, w których na 2 ekrany nie uświadczysz jednego przecinka] powodują - nawet i podświadomy - przyrost wiedzy u człowieka najbardziej nawet wychowanego na teledyskach MTV, gdzie szybkość przewijania obrazu skutecznie tłumi wszelkie przejawy myślenia, a co za tym idzie - zanik uprawiania "białej poezji" w korespondencji wystawionej bądź co bądź na widok w większości przypadków publiczny. Przepraszam bardzo, ale przeczytalem calego posta dwa razy i wciaz nie moge go zrozumiec. Jak przypuszczam zabieg skakania od tematu do tematu utrudniajacy zrozumienie tresci byl celowy. Bylbym jednak wdzieczny za wyjasnienie mi w ktorym miejscu nie zgadzasz sie z moja wypowiedzia na temat tego, ze w internecie normy poprawnego pisania powinny obowiazywac tak samo jak w rzeczywistosci (no.. oczywiscie pewne ustepstwa mozna zrobic - chociazby w postaci dopuszczania skrotow typu ROTFL, wybaczania literowek itd.) pozdrawiam | |
| E-mailowych korespondentow | |
Myślę, że nie masz racji; w końcu wyrośliśmy, gdzie wyrośliśmy, i mówimy nie językiem księżycowym, tylko polskim, a fakt, że pojawienie się Internetu dla niektórych w samym środku edukacji, kiedy raczej przydałaby się umiejętność poprawnego formułowania zdań nieco bardziej złożonych niż te najprostsze, niż przedwczesne - przynajmniej dla co poniektórych - siadanie i oglądanie cudzych błędów ortograficznych, i to w sytuacji, kiedy brakuje jeszcze utrwalonych poprawnych wzorców, a [mam na myśli np. durne reklamy dyslektyków firmowane przez Uniwersytet!], jest nie tyle wymogiem kultury [podejście takie znacznie obniżyłoby poziom kultury, do którego - przynajmniej w teorii należałoby dążyć, stawia tylko poprzeczkę na poziomie, od którego powinniśmy raczej wyjść], ile bardzo wąsko pojętego oczytania, gdyż minimalna choćby styczność z książkami nieco bardziej obszerniejszymi niż streszczenia literatury dostępne w każdym kiosku do spółki z absolutnie minimalnymi zdolnościami percepcyjnymi [o brak których nie oskarżam nawet cytowanych przez Ciebie kontestatorów interpunkcji, przy całym moim do nich uprzedzeniu pojawiającym się, kiedy czytam listy, w których na 2 ekrany nie uświadczysz jednego przecinka] powodują - nawet i podświadomy - przyrost wiedzy u człowieka najbardziej nawet wychowanego na teledyskach MTV, gdzie szybkość przewijania obrazu skutecznie tłumi wszelkie przejawy myślenia, a co za tym idzie - zanik uprawiania "białej poezji" w korespondencji wystawionej bądź co bądź na widok w większości przypadków publiczny. YYYYYYYYYYYY!!!!!!!! * UFFFFFFFFFF ** JEZUS MARIA!!!! CHCESZ NAS PODUSIĆ????!!!!!! | |
| Polska strona WWW | |
=20 1. OK, po dlugiej dyskusji na temat .com, .net czy .org moge w=20 ostatecznosci zaakceptowac polska.pl. Ale prosze Panstwa, bez=20 przesady: http://www.prezydent.pl ????????????????????? Mnie mocno rozsmieszylo. oddzielny wpis do DNS dla prezydenta - CVzy=BFby=B6cie planowali tak du=BFo zamie=B6ci=E6 o g=B3owie pa=F1stwa, = =BFe uznali=B6cie, =BFe trzeba to specjalnie wydzieli=E6 ? :-) =20 2. Proponowalbym tez inne popularne jezyki: pologne.pl, polonia.pl,=20 itd. Jakies kilkanascie by sie przydalo... Powiedzmy: polski,=20 angielski, francuski, niemiecki, rosyjski, hiszpanski, wloski,=20 portugalski, chinski, japonski... W koncu nie jest to wielka praca (w=20 skali panstwa), a z pewnoscia pozyteczna i przydatna. Ech, bez przesady. moze jeszcze lechistan.pl ? i pl.pl ? polska.pl i poland.pl wystarczy. 4. Za duzo tych uwag. W ogole uruchomilbym skrzynke na uwagi,=20 tymczasowo tylko dla Polakow, w przyszlosci tez dla swiata. Za duzo=20 linkow (jak mowilem, lepiej zeby wszystko bylo jednolite i w jednym=20 miejscu - stworzone specjalnie na wystawe), ogolnie zly podzial na=20 kategorie wg mnie (co to Archiwa Panstwowe na przyklad ?)... ZA MALO=20 Teczki ? :-) kategorii przede wszystkim. Inicjatywa wspaniala - do tej pory chyba=20 najlepsza. Niech sie rozwinie zgodnie z oczekiwaniami :) =20 Moze co=B6 wiecej o kulturze Polski ? Historia, zabytki, literatura. W ko=F1cu jaki=B6 tam wk=B3ad wnie=B6li=B6my. Poza tym - co to za 220kB laduje sie na pierwszej stronie, nic nie=20 zmieniajac ? Moze sie nie znam... A bit too much :-) ------------------------------------------------------------------------ | |
| Mennonici na Żuławach | |
Od paru lat mieszkam na Żuławach lecz dopiero ostatnio wpadłam na pomysł, żeby zjeździć okolicę na rowerze. Odkryłam wiele cmentarzy mennonickich. Czy ktoś z was wie kim byli mennonici? Nie chodzi mi tylko o informacje encyklopedyczne (osadnicy holenderscy - wiem :)), ale także o zwykłych ludzi, ich historie, życie, uczucia... Byli tutaj przede mną. Czy istnieją strony internetowe, na których znajdę takie informacje? Może jakieś pamiętniki, papierowe lub elektroniczne? Prosze o pomoc, wstyd mi, że tak niewiele wiem o ziemi, na której mieszkam. Pozdrowienia Urszula Można zacząć od publikacji Edmunda Kizika, Mennonici w Gdansku, Elblągu i na Żuławach Wislanych w drugiej połowie XVII i w XVIII wieku. Na temat cmentarzy pisał Śp. Roman Klim, Cmentarze mennonickie na Żuławach Wiślanych, Gdansk 1993 (chyba). Sporo literatury w języku niemieckim i angielskim (polecam opracowania Adalberta Goertza, Thiessena). Kiedyś w Muzeum Wisły w Tczewie była stała ekspozycja "Mennonici...", może skromna ale naprawdę warta bliższego poznania. Z tego co mi wiadomo w Nowym Dworze Gdanskim działało (działa nadal?) towarzystwo kultury mennonickiej. Są (po niemiecku) pamiętnikarskie relacje mennonitów którzy zamieszkiwali na terenie Rosji (był chyba nawet reportaż, a fragment tłumaczenie na polski ujeto w jakieś pracy zbiorowej). Tytułu nie pamiętam, ale mogę sprawdzić. A przy poruszaniu sie rowerem po Wielkich Żuławach proponuje odwiedzić Lichnówki (Klein Lichtenau), gdzie jak ustaliłem Mennonici ok.1900 roku stanowili 100% mieszkańców. pzdr verne | |
| Czmusiało dość do rozbiorów Polski? | |
No wiec jesli chodzi o geopolityczny to ja sie zgadzam, ale o kulturowy to nie. Nawet maksymalnie "zawschodzona" polska to byla kultura lacinska z orientalna przyprawa, a nie odwrotnie. Chetnie ulegamy mitowi Dzikich Pol, a zapominamy o Wielkopolsce, Mazowszu, Pomorzu, Malopolsce, czesci Slaska, Prusach (i to zarowno Krolewskich jak i Ksiazecych), oraz takze o Litwie, ktora wyraznie parla kulturowo na Zachod, a nie na Wschod, zreszta dzis tez oni mowia ze Polska jest ich oknem do Europy. Nawiasem mowiac, fascynuje mnie toczacy sie dzis proces odradzania sie w pewnym sensie monarchii Jagiellonow. Czy zauwazyliscie, jak i Litwa i Ukraina i opozycja bialoruska zgodnie powtarzaja, ze ich droga do Europy wiedzie przez Polske itp? A jakie panstwo na swiecie jako pierwsze uznalo niepodleglosc Litwy i Ukrainy? A w jakim jezyku inteligencja z bylego ZSRR poznawala zachodnia literature, zakazana oficjalnie? Proces integracji dopiero sie zaczal, istnieja trudne tematy z przeszlosci, ktore trzeba przezwyciezyc, ale za 50 lat moze sie okazac ze nieduzo brakuje do "Polski od morza do morza", ma sie rozumiec w wersji przyjaznej i rownouprawnionych partnerow, a nie dmowskiej. Integrujac sie z Unia Europejska, nie mozemy zapomniec o tym, ze nasza naturalna strefa wplywow pokrywa sie mniej wiecej na wschodzie z granicami Rzp.Ob.Nar. Zreszta to tylko dowodzi geniuszu panow malopolskich i Jagielly, gdy ustalali unie w Krewie. Hanka Wszyskto racja. Ale mozna na to spojrzec inaczej. To my jestesmy oknem zachodu na wschod. Jestesmy czyms w rodzaju przyczulka. Aczkolwiek nie wiem czy to dla nas dobrze. Patton | |
| "Biblijne fantazje" | |
Szczególnie adresowane do Tomasza Kwietnia http://tygodnikforum.onet.pl/1117328,0,4825,925,1,artykul.html Niedawno w TV często pojawiał się pewien arabista (zapomniałem nazwiska) -- Kiedy wgłębiamy się w lekturę Biblii i zestawiamy ją z naszą wiedzą o świecie, budza się w nas myśli, że to wszystko jest <fantazją. Nie pomagają w tym nawet próby naginania stosowane przez niektórych, by dopasować to wszystko do dzisiejszej wiedzy. Dlaczego się tak dzieje? Otóż przy czytaniu Biblii stosujemy nasz język współczesny, język ukształtowany na kulturze rzymsko- greckiej plus język ukształtowany na współczesnej literaturze i wiedzy, który nijak nie przystaje do języka Biblii. Biblii, która powstała na Bliskim Wschodzie i to od trzech do dwóch tysiecy lat temu i w języku obcym kulturze rzymsko-greckiej. Dalej jak słusznie zauważył już 50 lat temu twórca protestanckiej szkoły liberalnej Bultmann posługują się pisarze biblijni powszechnie stosowaną wówczas metodą mitu. Mityczna jest budowa świata trójstopniowa u góry niebo w pośrodku ziemia, a pod ziemią piekło. Mitycznym jest również sam obraz Boga antropomorficzny, który na kartach Biblii przechodzi ewolucję, która jednak dla współczesnego człowieka jest nie do przyjęcia wraz z całą budową świata. Aby modz zrozumieć Biblię trzeba sięgać najpierw po lekturę na tematy biblijne,które pomogą dopiero w odczytaniu Biblii, z której trzeba uprzednio usunąć opis mityczny, by sięgnąć dopiero do ziarna prawdy, którą chce nam autor przekazać. Przyczym trzeba pamiętać, że w Biblii jak zauważył Bultmann są różne rodzaje literackie od opartych na kanwie historycznej po poezję miłosną. Więc , aby wyrokować o wartości Biblii trzeba ją gruntownie poznać i być na tematy biblijne oczytanym i to nie tylko z jednego żródła. | |
| Witkacy | |
[o Mickiewiczu] | Nie przesadzaj. Czasami lal wode, ale trzecia czesc Dziadow, to naprawde | prostu wykladany na samym koncu - bo bywa trudny. Ale zeby od razu | wycofywac? Mickiewicz jest idealna pozywka dla wykladow z patryjotyzmu w wykonaniu pan Straciles ten czas. Trzeba bylo samemu sie zastanowic, o czym jest tekst. Tak wyglada prawdziwa wlasciwa interpretacja. Panie od polskiego przekazuja Ci swoja wiedze, ty masz mozliwosc skonfrontowania tej wiedzy z dzielem. Moj atak na Mickiewcza wyraza ubolewanie z powodu tak przytlaczajacej przewagi lektur autorow polskich nad literatura o swiatowym zasiegu. Niby dlaczego mialoby byc inaczej? Przeciez przedmiot nazywa sie "jezyk polski", a nie "literatura swiatowa". Zastanawiam sie, czy wprowadzenie nowego przdmiotu spotkaloby sie z aprobata uczniow ( ??? ). Uwazam, iz bycie Polakiem po prostu nie jest wystarczajacym warunkiem bycia dobrym tworca, a nie moge oprzec sie wrazeniu, ze to polskosc stanowi kryterium wyboru lektur. Bo oprucz przekazywania wiedzy, szkola ma do spelnienia takze funkcje wychowawcze. Brak nastawienia na lektury polskie spowodowalby, ze uczniowie mniej identyfikowali sie jako Polacy. Poza tym mogliby ulec wrazeniu, ze polscy tworcy nie maja nic wartosciowego do powiedzenia, bac (o zgrozo), ze nic wartosciowego nie powstalo. Jestesmy polakami i powinnismy kultywowac wlasna kulture i tradycje. Bez tego zatracimy odrebnosc narodowa. Kazdy ma przeciez mozliwosc siegac po inna literature, poznawac inne kultury. Natomiast w szkolach powinno sie zaznajamiac z nasza literatura i nasza kultura. Wiadomo, ze indywidualny gust nie moze byc kryterium doboru lektur, ale tez niech nie bedzie nim sila "patryiotyzmu". Patriotyzm musi byc jednym z czynnikow doboru lektur (patrz wyzej), ale przeciez nie jest jedynym, o czym swiadcza pozycje zagraniczne w kanonie lektur szkolnych. | |
| co kombinuje idea??? | |
... Głównym przedstawicielem tego nowego nauce nurtu, jest Umberto Eco,......pisarz i......... esteta, który nie potrafi odnaleźć w internecie kawałka (przepraszam za wyrażenie) gołego tyłka kobiety, także winien sam rozpocząć pobieranie nauk w szkole elementarnej, gdzie takie rzeczy już dzieci doskonale potrafią, a dopiero potem pisać rozprawy o wpływie internetu na komunikację międzyludzką. Rysiu! A co Ty tak w ogóle czytałeś U.Eco z jego dzieł naukowych, bo o literaturze nie wspominam? Bo ja rozumiem, że nie podobają Ci się poglądy Eco (akurat nie czytałam jego wypowiedzi w GW, wkrótce postaram się nadrobić) na temat internetu itp. Domyślam się po lekturze Twojego posta, do czego pijesz, ale przypuszczam, że prawdopodobnie nawet nie masz mglistego pojęcia o wkładzie Eco do ludzkiej wiedzy o komunikacji. Niewiedza jest zjawiskiem naturalnym, ale arogancka ignorancja świadectwem umysłowego nieobycia. Czyż uważasz nieomylnie Ryszardzie, że naprawdę trzeba znać skład chemiczny stopu, a jakiego wykonano silnik samochodu, by być doskonałym kierowcą? Założe się, że większość kierowców ma to gdzieś. Pomyśl Rysiu, bo Twoje wywody trącą pogladami tych, z których często szydzisz. Z wyrazami troski i sympatii Nina Rulecka P.S. Umberto Eco jest jednym z prekursorów nowoczesnej semiotyki i ZTCP był | |
| zabic arabow!!! ? | |
| Wlasnie w Hrabstwie Tuluzy ta cywilizacja sie rozwijala, czego | nie zawsze da sie powiedziec o katolickiej czesci Europy. Nie bez powodu | Dante planowal poczatkowo "Komedie" w languedoc, a dopiero potem zmienil | na lacine. Nawet po zniszczeniu tej wspanialej kultury oddzialywala na cala | Europe poprzez trubadurow. | hmm... mowisz o albigensach? deczko oryginalne poglady... zwlaszcza | nazwanie takiej sekty 'cywilizacja'... A nazwanie sekty katolickiej cywilizacja juz jest ok? | a gwoli scislosci, to 'languedoc' to nazwa krainy (po naszemu I tu spieracie się o pietruszkę, bo mówicie o tym samym języku. Nazwa Langwedocji powstała jako określenie terenów zamieszkałych przez ludzi, którzy w swym języku mówili "oc" zamiast "oui" (po polsku: tak). Stąd langue d'oc i Langwedocja oraz język OKsytański. wiec ew. w takim | to narzeczu moglby planowac Dante pisac. Do dzisiaj mowi tam jego | resztkami pare tysiecy ludzi, a i to w zasadzie hobbystycznie. Nb. ma | bardzo ladne brzmienie. W literaturze zetknalem sie z taka nazwa. Była to dobra literatura i czytałeś ją uważnie, czego - niestety - nie można powiedzieć o Twym "przedpiścy". Qmant | Co do trubadurow, to chyba powinienes jeszcze uzupelnic swe, Czyzby? A o co? | Przeczytaj jeszcze raz, co ci odpowiedzial Bendin, bo warto: Nie warto.:-( | Â Â //propeler Boruta | |
| 1 wrzesnia 1939 | |
Wiec: inne sa nie w porzadku. Z tego co piszesz, jestes po prostu patriota. Nie mow o sobie, ze jestes nacjonalista, nawet umiarkowanym, bo bedziesz zle rozumiany i wiecej czasu zuzyjesz na tlumaczenie roznicy, niz na efektywna dyskusje o czymkolwiek. Nie mow mi patriota bo sie mi to jeszcze kojarzy z chetnym umieraniem, a mnie sie na razie umierac nie chce. Zauwazyles pewien steerotyp patrioty-meczennika panujacy w polskim systemie wychowawczym? | | Ksenofobia czesto ma jako podloze strach. np. "zolta zaraza" itp. Trudno w to uwierzyc, ale ksenofobiczni sa np. Szwajcarzy. Sa narodem z Nie tyle nie czuja co nie chca. Pieniazki lubi kazdy, bez wzgledu na narodowosci przekonania. Nie chca tez tworzyc precedensu. | | Nie ladnie. Bo pachnie mi tu fanatyzmem. Nie, nie, chodzilo mi tylko o to, ze jesli "ktos przyjdzie podpalic dom, To nie jest patriotyzm tylko naturalna reakcja. Ja tez bede bronic domu, aczkolwiek smierci bede unikac. Zolnierz nie ma ustawowego obowiazku umierania, wrecz odwrotnie . | | Moja? Trzeci stopien identyfikacji. 1.Rodzina 2.Stado 3.Narod Nie mozesz definiowac narodu narodem. To jest blad logiczny. Napisz, co Grupa uzywajacego tego samego jezyka, z podobnym dziedzistwem kulturowym. Czyli blizsza mi niz grupa uzwajaca innego jezyka, i posiadajaca inna kulture. Moze byc? (z logiki mialem 3) | | Ojczyzny nie potrafie zdefiniowac. Gdyz pojecie to ma (w kazdym | | razie dla mnie ma oddzwiek emocjonalny) I tylko emocjonalny. I o to mi chodzilo. Jestem zwiazany zarowno z naszymi gorami, jak jeziorami, miastami pelnymi historii itd. Ale takze z literatura, muzyka, cala kultura. Czuje sie spadkobierca tradycji historycznej. Czuje sie odpowiedzialny za ojczyzne. Itd. Kultura i historia jest zwiazana scisle z narodem, bo to jego czlonkowie sa jej kreatorami. Sama ojczyzna jest czyms nieuchwytnym i nieokreslonym. Waznieszy jest narod, a jako jego czlonek za jego losy czuje sie odpowiedzialnym. Patton | |
|
# teoretycznie o | |
człowiek i ludzkie problemy są takie same (truizm!). Jeśłi ktoś nie widzi w dawniejszych utworach swojej własnej palety problemów i doświadczeń, to przede wszystkim dlatego, że nie umie tych utworów czytać lub oglądać - a nie umie, bo forma mniej zrozumiała. Użyte symbole, metafory są już znane (choćby ze szkoły) i wydają się naśladownictwem, albo podsuwają zupełnie inne znaczenia. Zgadza się. Choć z drugiej strony owa odwieczna, ludzka problematyka potrafi zostać inaczej oświetlona przez ducha czasu. Samotność romantyka, a samotność człowieka współczesnego to dwa różne stany. Forma tzw. nowoczesna ma polegać ma na skrócie - to takie piętno na kulturze XX wieku, które wycisnął (na moim przynajmniej odczuciu) Picasso. Odwoływanie się do wielkiej wiedzy odbiorcy, który potrafi zrozumieć skórtowe odwołanie, odczytać słowo z litery, a ze słowa zdanie. Może to dobrze funkcjonuje w malarstwie czy nawet muzyce, lecz przy prymitywnym odbiorcy literatury na przykład (masowym, tłumowym - patrz Ortega y Gasset) pojawia się problem, że nie ma się do czego odwoływać. Zatem nowoczesna forma jest przez ten tłum imitowana w niebezpieczny sposób: pisać i malować byle co, a zarazem bronić tego czegoś jako przejawu indywidualnej ekspresji, zrozumiałej przynajmniej dla autora (wierzę zresztą, że zazwyczaj tak jest!). To bardzo ważne, o czym mówisz. Dotyka sprawy wiarygodności sztuki jako takiej. Moją odpowiedzią na ten stan rzeczy jest edukacja. Wszelaka twórczość artystyczna przestała być zjawiskiem elitarnym. Każdy może wziąć pędzel lub pióro do ręki i tworzyć (to ma oczywiście swoje dobre i złe strony). Cała odpowiedzialność więc została niejako przerzucona na odbiorcę - on musi dokonać wyboru, selekcji. Ale musi być do tego odpowiednio przygotowany. I tu ogromną rolę upatruję w edukacji. Jakiś czas temu, w Szwecji, zdecydowano się wprowadzić do szkół tzw. Definiując przez podanie przeciwieństwa zauważyłbym: sztuka nowoczesna (nowoczesna forma sztuki) nie cierpi ornamentyki, czyli (w moim tutaj rozumieniu) starannego powielania tych samych motywów. Ma to jakiś związek z ucieczką od rymu i rytmu w poezji - nie tylko dlatego, że się trzeba napracować, ale i dlatego, że w mózgu współczesnego człowieka nie ma nawyków układania, porządkowania, zapamiętywania złożonych struktur. [...] Na obraz sztuki współczesnej mają także wpływ wydarzenia historyczne: wojny i Holocaust. Mówi się, że po tych wydarzeniach sztuka nie może być tym, czym była przed. Stąd próby łamania, wręcz kruszenia pewnych konwencji, poszukiwania nowych środków wyrazu, nowego języka. W literaturze, a przede wszystkim w poezji przejawia się to w próbach stworzenia "języka indywidualnego", który stanąłby w opozycji do "języka potocznego", wyeksploatowanego w codziennych relacjach komunikacyjnych oraz "języka poezji" z "czasów minionych". [...] Marek P. Pozdrawiam, Telik. | |
| POLE RA¯ENIA | |
I nadszedł ten długo oczekiwany czas, aby zapisać się złotymi zgłoskami w teorii literatury. POLEM RAŻENIA. Podczas swoich wielotetnich badań nad literaturą Dla zilustrowania mojego wynalazku miłość dlaczego wnikasz pod miłość 544,000 w języku Polski dla zapytanie miłość dlaczego 953,000 w języku Polski dla zapytanie dlaczego Jak widać, po przeczytaniu pierwszych dziesięciu wyrazów wiersza "miłość" ..(łapka).. za okrągłym oczkiem łapka 2,910 w języku Polski dla zapytanie łapka za 4,640,000 w języku Polski dla zapytanie za Natomiast w wierszu "łapka" Biorca dostaje po oczach tylko 5,246,950 niutoNów. Pole rażenia wiersza "miłość" jest ogromne, wątpię czy ktoś może to przeczytać Z poważaniem. | |
| "na kolanach" | |
Peter & STO SLONI : Grażyna Leśniak : | altern8: | To ten od "Kordiana Walenroda"! Czy mozesz mi nieco przyblizyc zwiazki Bialoszewskiego A mogę, co mi tam. **********************************8 Pierwsze,jaskrawo widoczne podobieństwo: zanurzenie w "Budka piwa-stajenka Wołomina, To zepchnięcie poety (poety niekoniunkturalnego) na margines Przez drzwi tych gaszcz A oto przykład doskonały organicznego postrzegania ludzi: "chca od mego pisania nabrania życia otoczenia Czy ja mam dalej grać?? | O, od razu mówiłam, że szajs, to po co niby mam czytać,skoro | jeszcze gorszy od Twoich? (ach, skoro zaczalem, to bede sie juz czepial dalej :)) Przemiana wewnętrzna w spaghetti trochę boli. Szczególnie, gdy co bardziej wypukłe części usiłują sie dopasować do nowego wzorca. Sięgam na półkę po Iwaszkiewicza. Bardzo go nie lubię, może pomoże, może uratuje przed nieodwołalnym SOSem SOS, Iwaszkiewiczu, SOS!!! ;-) ufff, przyznam,że przez chwilę zwątpiłam, czy ten znaczek nastąpi ! zdrowie! za rewolucję październikową, która zniosła okrutny obyczaj ius primae noctis ! g. | |
| Marek / sliczna l/ania (przypowiesc) + <ang> | |
(...) ada6iu, dziekuje. Przeciez chodzi o trening. Wiec wez sie sam w kupe i przestan sie przymilac zawistnie. Sam piszesz jak dziewczynka 12letnia i nie mowimy o Sylwi Plath... (..) Niech zgadnę... O Lolicie? odejsccia. Fe, ada6, brzydko. Poza tym, jest czego sie nauczyc w przekladzie literackim tekstow ktore jak sam uwazasz brzmia lepiej w przekladzie. Od ciebie nauczyć się przekładu? Pocieszny jesteś jak Kubuś Puchatek. Od ciebie mogę nauczyć się amerykańskiego, ale nie sztuki przekładu, boś w tej sztuce tyle wart co zepsuty telefon działający tylko w jedną stronę. Tłumacz literatury musi być idealnie dwujęzyczny, w przeciwnym razie tylko udaje tłumacza literatury. Twój język polski jest jak mój rosyjski - coś tam przekazać umiem, ale poprawnie sklecić zdanie to już nie bardzo. Tłumacz literatury musi być także bicultural, a nie - jak ty - o jednej kulturze sprzedawcy hot-dogów. Jak śmiesz tłumaczyć polskich poetów, skoro polską kulturę znasz tylko z CNBC, polskich dwutygodniczków emigracyjnych oraz z pogawędek przeplatanych kurwami z dziadkami z Chicago? Jak śmiesz tłumaczyć Poświatowską samemu wykrzykując na spokojnych, dopiero raczkujących poetów: ty skurwielu, ty chuju, ty dupku????? Ja ci powiem, you infinite idiot, że wstydzę się twoich przekładów Poświatowskiej, Lema i czym tam jeszcze się przechwalałeś, wstydzę się twoich wypowiedzi o moim kraju na forum publicznym, prywatnym i intymnym. Wstydzę się twojego nazwiska, które śmie kończyć się na "ski". Ty nie masz prawa mówić po polsku - bo dobrze umiesz tylko klnąć i podkładać świnie. Ile razy w ciągu ostatnich miesięcy zabierałem się do czytania twoich postów na "tlumaczenia", wiedziałem że z ekranu powieje chujami jak nigdzie indziej. Przyszedłeś tutaj (na pl.hum.poezja - dodaję, bo cross-postujesz na pl.hum.tlumaczenia), tylko po to, żeby: a) popisać się swoją erudycją nie wartą świeczki W związku z każdym z powyższych punktów mówię ci SPIERDALAJ, SKĄD PRZYSZEDŁEŚ. I wieczór mi świadkiem, że długo myślałem, czy użyć | |
| juÂż blisko | |
Biorę te powyższe Twoje zdanka jako żart. Gorzej,że są tacy co poważnie toto odbierają. Weny nie powstrzymasz ;) | Jeśli przypatrzeć cię z góry i bez | wnikania w szczegóły, odbiór poezji nie zmienił się aż tak bardzo od | czasów Kochanowskiego. Znowu żartujesz sobie. Tym razem mniej. Poezja klasycyzująca, kabaretowa, łatwa w odbiorze (co nie znaczy że nie wymagająca inteligentnego odbiorcy). Sam taką lubię czytać. Reszta to nasze projekcje. Siedzimy nad tyglami słów i oczadziali oczekujemy zrozumienia, a przynajmniej wysiłku ze strony czytelnika. - Nie te czasy. Dziś są tomiki z przeceny albo te rozprowadzane wewnętrznymi kanałami grup i grupek. Historia o nas zapomni - i też dobrze, bo może nie ma o czym pamiętać. Miast pomnika ze spiżu pozostawimy takie z jogurtu odtłuszczonego, z żywymi kulturami bakterii made in UE. | Tak, jak również jestem za tym, by twórca tworzył świadomie (choć nie | wiem co to u licha miałoby znaczyć), żeby oddawał pod pręgież utwór | skończony i przemyślany. To kwestia uczciwości wobec siebie. Tak, tak wobec siebie i Czytelnika. I nie myl, Jacku, mojego głosu z Nie mylę; w tym wypadku uważam za zbieżny, choć na zasadzie kolejnego uogólnienia. Prostota z pewnością bywa piękna; miło i przyjemnie jest słuchać/czytać teksty potoczyste, zrozumiałe na rzut ucha/oka. A jednak wystarczy niewielka wątpliwość... bo czemu taki Sęp-Szarzyński, co to składnię plącze zupełnie nie dla ludzi; po co Norwid trudny ponoć i również niezrozumiały; dlaczego Peiper, Przyboś, wyprawiający z podziałem tekstu, z metaforą, zupełnie niepotrzebne hocki-klocki. Po kiego grzyba futuryści, co to tylko zaznaczyli ślad w historii literatury. Może to nie chęć udziwnienia, a poszukiwanie języka przekazu? Choćby Tu takie moje "redagowanie": ****** JUŻ BLISKO cofam się dziesiątki otwieranych zamków nigdzie donikąd z nikim dla nikogo skóra zamyka się pod naciskiem skalpela jedno jest pewne ******* Gdybym zobaczył wiersz po raz pierwszy z takim właśnie podziałem, zgodziłbym się z nim, podobnie jak z oryginalnym. (pozwoliłem sobie zamienić WIELKIE LITERY na małe.) I wiesz - czegoś mi brakuje... Może by kilka słów usunąć, a może - dodać? Wtedy byłby lepszy wiersz (moim zdaniem) Ale "on" -nie mój, dlatego nie mam "czelności" ani ochoty. Ja z pewnością miałbym czelność, gdybym miał uzasadnione pomysły :) W tym wypadku brakuje mi propozycji innych redakcji. | I bardzo się z tego cieszę. Rozmowy z Tobą wiele wnoszą do mojego | rozumienia, przede wszystkim rozumienia odbioru wierszy, rozumienia | lektury. Żarty, Jacku, żarty! Nie, piszę szczerze. Fakt, że wolę rozmowy oko w oko. | Wobec Twoich krótkich form staję za to bezradnie; nigdy nie | wiem co z nich powinno wyskoczyć. A wyskakuje zazwyczaj zbyt wiele, lub | to, czego zupełnie bym się nie spodziewał. I o to chodzi. Ty jako mój Czytelnik jesteś moim Panem. ;-) Na szczęście tylko panem Twojego tekstu i tylko na czas lektury :) A że moja stylistyko_tematyka Ci nie odpowiada... No cóż. Widać - słabo piszę. ;-) Pisałem przecie nie raz: nie czuję się dobrze jako komentator krótkich form. Mam widocznie prywatną granicę odbioru/przekazu poza którą widzę już tylko kulturową ikonę, a nie tekst który potrafiłbym skomentować. Taka ułomność. w. | |
| "Byki i byczki" Ibisa | |
Nie chodzi mi o to, że nie zaglądałeś w ogóle, tylko o to, że nawet w TAKIEJ literaturze spotkasz miejsca gramtycznie wątpliwe, podobnie jak na niektórych dobrych obrazach możesz znaleźć złą perspektywę. Nie przeszkadza to jednak w odbiorze, o ile jest uzasadnione, np. kompozycyjnie. Kompozycja ma swoje wymagania, treść też powinna spływać - ja nie zgłaszam zastrzeżeń. Zgadzam sie. Mam takie same zdanie, ktore wyrazilem przy okazji poprzedniego postu. Jednak moje wynurzenia - prosze zauwazyc - nie odnosza sie do klasyki literatury, tylko tekstow, ktore trudno posadzic, ze dla jakiegokolwiek celu posluguja sie przeinaczeniami gramtycznymi. Tym bardziej, ze - jako sie rzeklo - traktuja o poprawnosci w obrebie jezyka. (...) | Nie mozna przeciez porownywac tekstu literackiego | (tu: dosc starego) z naukowym, traktujacym poza tym | o szeroko pojmowanej poprawnosci jezykowej. Felietony Ibisa? Nie. Wstep jezykoznawczy (!) prof. Markowskiego. Przypominam, ze: "Juz pierwsze zadanie bylo trudne: przeczytac okolo tysiaca stron felietonow jezykowych" to jego zdanie. Dla mnie to nie jest literatura naukowa. To teksty popularyzatorskie, które mają często charakter polemiczny, choć sam Ibis raczej zajmował stanowisko arbitra nieomylnego, ganił co niektórych gromko, bo często miał rację. Tyle że ani on nie pretendował do stopni naukowych, ani jego felietony do takichże naukowych rozpraw. I tu trudno jest nie zgodzic sie. Wszystko prawda. :) A wlasnie, zapomnialem zapytac w poscie, rozpoczynajacym watek. Czy mozecie panstwo polecic/wskazac artykuly we wspolczesnej prasie, ktorych autorzy niejako kultywuja schede po Ibisie? Natknalem sie kiedys (kiedy jeszcze ja czytalem) w "Rzeczpospolitej" (w dziale Kultura) na podobne teksty, ale nie pamietam ich autora. Poza tym zdaje sie, ze pojawialy sie one okazyjnie... W takich tekstach język ma duże znaczenie, ale jako nośnik informacji, a nie jako materiał do dyskusji. Oj, to sprawa dyskusyjna. ;) Dlatego być może i opiniodawca - naukowiec czuje się zwolniony z obowiązku precyzji, troski o ortodoksyjną ortografię. Ibisowi chodziło zwykle o poważniejsze językowe błędy, "byki", a nie o subtelności. Owszem, zwykle, ale nie bez kozery w nazwie dzialu wysteuja tez "byczki". :) Co do pierwszej mysli o obowiazku, to takie zachowanie byloby szkodliwe. Co nie wyklucza poslugiwania sie umyslnymi bledami w celu unaocznienia i przejaskrawienia bledow wytykanych. To akurat dobra praktyka. [sluszne uwagi] Jeżeli zdarzy się tobie, albo innemu czytelnikowi tych słów, Zadne stare przyklady mi do glowy nie przychodza, ale rozniez polecam te zabawe. To pouczajace i czesto zabawne. :) | |
| zzuć PL-EN | |
| A jednak "put off" w znaczeniu "remove, take off (garments)" jest | W sumie więc zdecydowanie popieram zdanie +Pawła, że "put off" powinno W tych malych slownikach to sie cuda niewidy dzieja, ale ani OED ani Hmm, czego nie robią? Wez tez pod uwage, ze slowniki sa redagowane przez pewna grupe "Subkultura redaktorów słowników" wręcz _nigdy_ nie reprezentuje całego społeczeństwa (jest jednak dośc reprezentatywna dla części społeczeństwa, której "zasób słownictwa ject ciut większy niż [...] 1500-2000 słów" :) ). Natomiast poważne słowniki powinny rzetelnie przedstawiać ten wycinek języka, którego przedstawienie ich twórcy stawiają sobie za cel. Obecnie tylko nieprofesjonalni leksykografowie tworzą słowniki na podstawie własnego zasobu słownictwa, uzusu i wyczucia językowego. Regułą jest opieranie słowników na korpusach językowych, których źródła są również w obiektywny sposób kontrolowane, aby w minimalnym stopniu zniekształcały obraz leksyki. Słabością współczesnej lesykografii (a dawniej było jeszcze gorzej) jest Co do słowników większych i mniejszych: obecnie mniejsze słowniki Zauwaz tez, ze jezyk angielski jest jezykiem "ojczystym" w bardzo wielu krajach o bardzo roznej kulturze ale slowniki sa opracowywane tylko w czterech czy pieciu krajach (a duze slowniki w tylko dwoch...) a wiec jest duze pole do generalizcaji i bledow. Jasne. Podobnie z polskim (przy zachowaniu proporcji oczywiście) - jest to język ojczysty osób mówiących na co dzień gwarą podhalańską lub śląską, częsci Polaków urodzonych np. w Chicago, polskojęzycznych mieszkańców Litwy czy Bukowiny. I może się zdarzyć, że w ich odmianie polskiego zachowało się coś, co wyszło z codziennego użycia w języku wykształconych Polaków, języku polskiego radia, telewizji, prasy, literatury itp. (czyli tego, co się określa mianem standardowej współczesnej polszczyzny). Nie zmienia to faktu, że z punktu widzenia polszczyzny standardowej oraz większości Polaków będą do archaizmy. Jesli chodzi a "put off" to zdecydowanie czestsze jest uzycie jako "delay Faktom (słowniki, internet) przeciwstawiasz swoje zdanie. Twoje prawo. Oczywiście nie mam powodu wątpić, że faktycznie stykasz się ze społecznością, w której na co dzień mówi się "put off" w znaczeniu "take off (clothes, footwear)". Nie takie cuda niewidy się zdarzają. Dla tłumacza ma to jednak znaczenie znikome. | |
| ESPERANTO - jazda obowiązkowa | |
W Gostyniu (Wielkopolska) dzieci uczą się w gimnazjum języka esperanto. Pomysłodawcy zachwalają: że łatwy, że szybko można go opanować, że mówią w tym języku ludzie na całym swiecie... Poza tym na naukę drugiego języka obcego nie ma zbyt wielu godzin, więc esperanto jest jak znalazł! To chyba trochę NTG, ale temat ciekawy. Myślę, że pomysłodawcy mają rację. To prawda, ale mówią nim... 3.000.000 ludzi - a tego już nikt nie mówi. Po angielsku mówi 1.000.000.000 !!! (tyle samo co po chińsku). Czy nie lepiej więc, żeby dzieciaki liznęły choćby tylko komputerowo-internetowej angielszczyzny? Kryterium liczby osób mówiących danym językiem nie jest jedynie słusznym kryterium. Kiedyś w gimnazjach i liceach uczono łaciny i greki. Było to wprawdzie dawno temu, ale nie aż tak dawno, by uznać te języki za żywe :-) Nikt nimi nie mówił, ale w ich nauczaniu widziano sens. Co sądzicie o ESPERANTO w programie obowiązkowym? Przecież ten język miał ponad 100 lat i się nie przyjął... Żaden język sztuczny, nie mający oparcia w kulturze i własnej literaturze nie może się przyjąć i w tym sensie zgadzam się, że esperanto się nie przyjęło, bo i przyjąć się nie mogło. Jeśli jednak po stu latach nadal bawi się w to kilka milionów ludzi - to jednak coś w tym jest. Język Zamenhoffa ma istotnie bardzo prostą gramatykę, z niewielkiej liczby rdzeni (najczęściej pochodzenia łacińskiego, greckiego lub indoeuropejskiego) poprzez dodawanie sufiksów tworzy się wiele pojęć - można się nauczyć języka w ciągu 6 tygodni obozu językowego - czego sam byłem kiedyś przykładem (sporo już zapomniałem po 20-tu latach). Pomijając 'aspekt międzynarodowej komunikacji' uważam to za dobrą i pożyteczną zabawę, ułatwiającą naukę innych języków obcych. Sama komunikacja w tym języku też jest możliwa, gdyż esperantyści (samideanoj - wyznawcy tej samej idei) trzymają się razem, w każdym większym mieście jest 'ambasador', pomagający turystom. Znam nawet parę osób zwiedzających Europę przez parę miesięcy za parę dolarów (co jest już pewnym nadużyciem gościnności i czego nie pochwalam). Główne centra 'ruchu' (jeśli przez ostatnie lata nic się nie zmieniło) to Bułgaria, Japonia i Brazylia. A czy język ma być w programie obowiązkowym - to już zupełnie inna historia. Krzysztof Grzybowski | |
| ESPERANTO - jazda obowiązkowa | |
| Czy nie lepiej więc, żeby dzieciaki liznęły choćby tylko | komputerowo-internetowej angielszczyzny? Kryterium liczby osób mówiących danym językiem nie jest jedynie słusznym kryterium. Kiedyś w gimnazjach i liceach uczono łaciny i greki. Było to wprawdzie dawno temu, ale nie aż tak dawno, by uznać te języki za żywe :-) Nikt nimi nie mówił, ale w ich nauczaniu widziano sens. niestety esperanto nie pomoze w zyciu. Najpierw angielski, potem francuski/hiszpanski lub niemiecki. Esperanto jako nastepny jezyk (tzn 4-5). Co do greki i laciny to w gimnazjach dalej ich ucza, przynajmniej niemieckich. Lacina ma nawet sens, bo slownictwo i gramatyka jezykow europejskich wywodzi sie w duzej mierze z laciny (alfabet zreszta tez ;-)). Greka, no coz, tylko troszeczke. | Co sądzicie o ESPERANTO w programie obowiązkowym? | Przecież ten język miał ponad 100 lat i się nie przyjął... Żaden język sztuczny, nie mający oparcia w kulturze i własnej literaturze nie może się przyjąć i w tym sensie zgadzam się, że esperanto się nie przyjęło, bo i przyjąć się nie mogło. Jeśli jednak po stu latach nadal bawi się w to kilka milionów ludzi - to jednak coś w tym jest. Język Zamenhoffa ma istotnie bardzo prostą gramatykę, z niewielkiej liczby rdzeni (najczęściej pochodzenia łacińskiego, greckiego lub indoeuropejskiego) greka i lacina sa jezykami indoeuropejskimi. poprzez dodawanie sufiksów tworzy się wiele pojęć - można się nauczyć języka w ciągu 6 tygodni obozu językowego - czego sam byłem kiedyś przykładem (sporo już zapomniałem po 20-tu latach). Jedynym sztucznym jezykiem o jakim slyszalem, ze sie przyjal, to Swahili. Esperanto jest dosc prosty (sam sie nie uczylem, ale wujostwo i ciotkowstwo tak) ma niestety cechy utrudniajace nauke (no i komputeryzacje). Po co rodzaje? Po co te haczyki i wichajstry nad literkami? A czy język ma być w programie obowiązkowym - to już zupełnie inna historia. Nie uważam jednak, że 'liźnięcie trochę komputerowo-internetowego' angielskiego jest dobrą alternatywą. Jestem generalnie przeciw lizaniu czegokolwiek poza lodami, a angielski trzeba poznać dobrze. Nie wiem też dlaczego esperanto miałoby być nauczane zamiast, a nie obok np. angielskiego Dobrze jest poznac jezyk dobrze, ale wole, aby jakis Zeflik z Komprachcic potrafil powiedziec do turysty "railwai staiszn streit" niz ino glupio mina robiul. Wazna w tym przypadku jest komunikacja, a nie poprawnosc skladni i wymowy. Bylem ostatnio na targach (Vision). Mnostwo narodu z roznych krajow i kazdy mowil jakos po angielsku. Szlo sie dogadac. Akurat nie robilo roznicy, czy ktos mowil swietnym angielskim rodem z Oxfordu, czy jakims paryskim dialektem. W odroznieniu od targow sprzed 10 lat, gdzie zaden Francuz nawet na pomysl nie wpadl zagadac po angielsku. Waldek | |
| ESPERANTO - jazda obowiązkowa | |
Żaden język sztuczny, nie mający oparcia w kulturze i własnej literaturze Nader trafna uwaga. Jeszcze jeden tekst, do kolejnego bloku jezykowego w PCkurierze, ktory porusza m.in. te sprawe: --- Paweł Wimmer Temperung begansar - termin ten cytuję z pamięci - to nazwa gatunku orchidei, To zarazem wyraz szacunku dla pochodzenia terminu i niechęci do zamazywania Najsilniej promieniuje po dzień dzisiejszy dorobek cywilizacyjny, zwłaszcza Zwolennicy Esperanta dziwili się niejednokrotnie, dlaczego dzieło doktora To właśnie ogromne tempo rozwoju cywilizacyjnego powoduje, że "konsumenci" jego Proces ten nie może być sterowany przez oficjalne komitety językowe, gdyż nie są | |