high school


| czy wiecie jak polskie uczelnie traktuja absolwentow amerykanskich
| high school?

Na pewno będą chcialy udowodnić, że jest tępy i nic nie umie!
Nie znasz naszej mentalności?
moon



Troche nie na temat pytanie: Jakie sa mozliwosci nauki jezyka polskiego dla
cudzoziemcow w Polsce ? Chodzi mi tzw 'immersion studies' czyli intensywny
kurs, mieszkanie u polskich rodzin, dodatkowo zajecia z polskiej kultury,
literatura, rekodzielo ludowe itp.


     

  high school

Troche nie na temat pytanie: Jakie sa mozliwosci nauki jezyka polskiego
dla
cudzoziemcow w Polsce ? Chodzi mi tzw 'immersion studies' czyli intensywny
kurs, mieszkanie u polskich rodzin, dodatkowo zajecia z polskiej kultury,
literatura, rekodzielo ludowe itp.



mnie chodzi o wyslanie syna mieszkajacego w polsce do high school w usa i
ponownie na studia do polski
Janusz


  high school

| Troche nie na temat pytanie: Jakie sa mozliwosci nauki jezyka polskiego
dla
| cudzoziemcow w Polsce ? Chodzi mi tzw 'immersion studies' czyli intensywny
| kurs, mieszkanie u polskich rodzin, dodatkowo zajecia z polskiej kultury,
| literatura, rekodzielo ludowe itp.

mnie chodzi o wyslanie syna mieszkajacego w polsce do high school w usa i
ponownie na studia do polski
Janusz



Wiem. Moje pytanie bylo natury ogolnej. znajomi wlasnie wrocili z
takiego 'immersion study' w Meksyku i bardzo sobie chwalili. Pytam przez
ciekawosc.

Uwazam jednak ze lepiej by bylo aby syn skonczyl szkoly srednia w Polsce, a
na studia przyjechal do Stanow, a nie na odwrot. Zakladam ze pracy pozniej
bedzie szukal w Stanach. Oczywiscie, studia kosztuja ale wcale nie az tak duzo
jak sie przecietnie uwaza, sa mozliwosci stypendiow, pozyczek itp.

uklony,
Tadek

'if you think education is expensive, try ignorance'




--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/


  EFS recovery agents

ave itd.
ostatnio poczytalem sobie o efs w w2k server reskit.w skrocie,jesli
chodzi o recovery agents,domyslnym r.a. jest konto domenowego admina
na pierwszym kontrolerze domeny (initial domain controler) - tam
tworzone mialyby byc jakoby certyfikat + para kluczy:public i
private.FAJSKO.tylko,ze szyfruje cos na kompie w domenie (podlaczonym
do sieci),pozniej exportuje z w/w konta (dom.admin na 1 kotrolerze)
cert.z priv key (byl na szczescie jeden,gorzej jak jest kilka,a
wszystkie nazywaja sie administrator),importuje go na innym
kompie,probuje odczytac zaszyfrowane wczesniej pliki i klops.na
lokalnym adminie (komputera na ktorym dokonano szyfrowania) nie
stworzyl sie zaden certyfikat.w group policy domeny domyslnym
recov.agentem jest,rzecz jasna,administrator.moze ktos przypadkiem wie
jak,tak naprawde,w praktyce dziala to cholerstwo,bo mnie krew zaleje.

pozdro i thnx z gory




wynalazl ja dla literatury james Joyce i zastosowal w swoim slynnym
"Ulissesie".
Gratuluje! Po raz kolejny sie okazuje ze uzywanie produktow MS moze nie
poprawia jakosci pracy, ale z pewnoscia przyczynia sie do poglebienia kultury
HUMANISTYCZNEJ wsrod uzytkownikow komputerow zwlaszcza w zakresie wulgaryzmow
i okreslen obezlywych czyli jezyka undergroundowego
Pozdrawaim;-))))))))
KK


     

  Zapożyczenia w j. polskim

Witam!

Poszukuję literatury nt. zapożyczeń w języku polskim. Czy ktoś mógłby mi
polecić jakieś książki na w/w temat - omawiające w/w problem. Może prof.
Miodek popełnił coś takiego? :)
Będę wdzięczny za każdą pomoc.

ps. jeżeli ten post okazał się nieco offtopikowy (i mamy zapożyczenie ;)
to przepraszam, ale jest to dla mnie dość ważne, a to jedyna grupa której
tematyka wydaje się zbliżona do mojego problemu :)

pozdrawiam,
Andrzej



Literatura poświęcona zapożyczeniom w języku polskim jest bardzo obszerna i
dotyczy:
1. sposobu zapożyczania wyrazów
2. chronologii zapożyczeń (jaki wyraz, kiedy i z jakiego języka został
zapożyczony)
3. zapożyczeń w różnych dziedzinach wiedzy, życia itp.
4. poprawności posługiwania się zapożyczonymi wyrazami
Nie przypominam sobie książki, w której byłoby opisane to wszystko razem.
Zatem, co Cię najbardziej interesuje?
Proponuję zacząć poszukiwanie bibliografii od tomu 7 z serii Język a kultura.
Pozdrawiam
Grażyna


  Zapożyczenia w j. polskim

| Literatura poświęcona zapożyczeniom w języku polskim jest bardzo obszerna i
| dotyczy:
| 1. sposobu zapożyczania wyrazów
| 2. chronologii zapożyczeń (jaki wyraz, kiedy i z jakiego języka został
| zapożyczony)
| 3. zapożyczeń w różnych dziedzinach wiedzy, życia itp.
| 4. poprawności posługiwania się zapożyczonymi wyrazami
| Nie przypominam sobie książki, w której byłoby opisane to wszystko razem.
| Zatem, co Cię najbardziej interesuje?

Zdecydowanie 1. oraz 3. Jeżeli mogłabyś wskazać jakieś konkretne pozycje
byłbym bardzo wdzięczny.

(2. i 4. na razie nie są potrzebne - może później :)

| Proponuję zacząć poszukiwanie bibliografii od tomu 7 z serii Język a
kultura.

Poszukam, poszperam. Dziękuję za pomoc :)

ps. czytam tą grupę od niedawna. Jest może jakieś FAQ?



  Zapożyczenia w j. polskim

| Witam!

| Poszukuję literatury nt. zapożyczeń w języku polskim. Czy ktoś mógłby mi
| polecić jakieś książki na w/w temat - omawiające w/w problem. Może prof.
| Miodek popełnił coś takiego? :)
| Będę wdzięczny za każdą pomoc.

| ps. jeżeli ten post okazał się nieco offtopikowy (i mamy zapożyczenie ;)
| to przepraszam, ale jest to dla mnie dość ważne, a to jedyna grupa
której
| tematyka wydaje się zbliżona do mojego problemu :)

| pozdrawiam,
| Andrzej

Literatura poświęcona zapożyczeniom w języku polskim jest bardzo obszerna
i
dotyczy:
1. sposobu zapożyczania wyrazów
2. chronologii zapożyczeń (jaki wyraz, kiedy i z jakiego języka został
zapożyczony)
3. zapożyczeń w różnych dziedzinach wiedzy, życia itp.
4. poprawności posługiwania się zapożyczonymi wyrazami
Nie przypominam sobie książki, w której byłoby opisane to wszystko razem.
Zatem, co Cię najbardziej interesuje?
Proponuję zacząć poszukiwanie bibliografii od tomu 7 z serii Język a
kultura.
Pozdrawiam
Grażyna



Po liczbie z kropką piszemy od wielkiej l., zaś na końcu (zdania) także
kropa.
Mirnal


  Zapożyczenia w j. polskim
| Literatura poświęcona zapożyczeniom w języku polskim jest bardzo obszerna
i
| dotyczy:
| 1. sposobu zapożyczania wyrazów
| 2. chronologii zapożyczeń (jaki wyraz, kiedy i z jakiego języka został
| zapożyczony)
| 3. zapożyczeń w różnych dziedzinach wiedzy, życia itp.
| 4. poprawności posługiwania się zapożyczonymi wyrazami
| Nie przypominam sobie książki, w której byłoby opisane to wszystko razem.
| Zatem, co Cię najbardziej interesuje?
| Proponuję zacząć poszukiwanie bibliografii od tomu 7 z serii Język a
kultura.
| Pozdrawiam
| Grażyna

Po liczbie z kropką piszemy od wielkiej l., zaś na końcu (zdania) także
kropa.
Mirnal



Masz rację. W przypaddku tego rodzaju wyliczania wielkie litery byłyby jednak
za wielkie. Po cyfrach powienien być nawias, ale boję się internetowych
robaczków. Często nie stosuję takich znaków interpunkcyjnych, jakie chciałabym
zastosować, a niestety nie mam czasu na wgryzanie się w tajemnice komputerowej
grafii. Wybacz mi więc tego rodzaju błąd. A może napiszę jakiś artykuł broniący
prawa do pisania małej litery po cyfrze z kropką? Może koledzy mnie poprą? Ale
tymczasem masz rację.
Grażyna


  pszepraszam

Wybacz, ale czytanie ksiązek to nie jest 'język polski" tylko kultura
osobista.
jotem



Daj spokój czlowieku. Ja na przyklad jestem muzykiem. Ja nie wymagam od
wszystkich zeby sluchali np. piesni Schonberga. Wiem ze nie kazdego musi to
interesowac. Czy z literatura jest inaczej? Ja mam naprawde wiele ciekawych
rzeczy do roboty i nie uwazam ze jestem gorszy tylko dlatego, ze nie czytam
ksiazek. Znowu zle sie wyrazilem; ja czytam ksiazki ale inne np. The Power
Of Sound albo Computer Sound Enginering. Czy jestem z tego powodu
niekulturalny? Prosze wytlumacz mi to. To, ze podwazam zasadnosc istnienia
przedmiotu literatura w szkole sredniej to juz inna sprawa. Zauwaz, ze
istnieja inne formy sztuki ale nikt nie zmusza np. do sluchania muzyki
(przynajmniej nie w takim stopniu). Dziwne jest dla mnie to, jako czlowiek
nieczytajacy jestem traktowany jak ktos gorszy.
Piotr Dydycz


  literatura i język w szkole jako osobne przedmioty
Gramatyka jest w szkole podstawowej i gimnazjum. Najczęściej nauczyciele
oddzielają ją od literatury, wyznaczając lekcję gramatyki jako 1 godz. na
tydz. w określone dni. W szkole ponadgimnazjalnej nie ma już elementów
gramatyki opisowej. Są za to tematy dotyczące historii języka pol., miejsca
wśród innych języków, jest komunikacja, frazeologia, stylistyka, kultura
języka. Tematy językowe występują w powiązaniu z literaturą.
K.

  Którą wybrać...?

Otóż mam w domu dwie wersje Mitologii, autorstwa "starego" Parandowskiego
jak i "nowego" Kubiaka. Problem polega na tym, że nie wiem którą mam
czytać?



Markowskiej ;-)

Co radzicie? Sam słyszałem, że Kubiak uczynił Mitologię "nudną"....
ale to tylko plotki?



Jeśli masz bardzo kiepskie pojęcie o mitologii greckiej, literaturze,
teatrze, w ogóle o kulturze antycznej - weź Parandowskiego. Kubiak
nie jest nudny, tylko adresowany do innego czytelnika. Do osób, które
w Parandowskim nic ciekawego, poza samym językiem, nie znajdą. Dziwne,
że sam nie zauważyłeś różnicy - wystarczy przeczytać choćby i po jednej
stronie z obu książek. Więc tym bardziej polecam Ci Parandowskiego.

A słowo "mitologia" nie wymaga wielkiej litery, jeśli to nie tytuł
(wówczas w cudzysłowie).


  Zastosowanie srodkow wyrazu w tekstach muzyki pop...

Jesli ktos zna ksiazki, ktore moglyby mi w tym pomoc - w jezyku polskim lub
angielskim - bede wdzieczny za informacje i pomoc. :)



Ok, masz troszkę w j.polskim ;)

Balbus St. Między stylami,
Balcerzan E. Popularnośc literatury, a literatura popularna W: Problemy
socjologii literatury,
Barańczak A. Słowo w piosence, w: Poetyka współczesnej piosenki estradowej,
Barańczak A. Konwencjonalnosc w piosence jako problem semantyczny, w:
Formy literatury popularnej, red. Okopień-Sławińska,
Barańczak A. Problematyka interpretacji badawczej tekstu słownego
piosenki, w: Studia Polonistyczne t.IV
Barańczak Stanisław: Piosenka i topika wolności, Pamiętnik Literacki 1974
"Czas Kultury" 1/1999 nr tematyczny Folk w Polsce
Deblessen J. Magia słow, Tygodnik Powszechny 3/2000
Eco U. Interpretacja i nadinterpretacja
Golka M: socjologia artysty
Jakobson: Co to jest poezja
Kaiser R. LL: Folk song, protest song
Waśko A. Bardowie polscy w: Romantyczny sarmatyzm...
Wysłouch S: Literatura a sztuki wizualne
Wysłouch: Literatura i semiotyka


  Cyki|bernetyka

----- Original Message -----

Sent: Friday, January 19, 2001 12:00 AM
Subject: Cyki|bernetyka

Witam!

Mam pytanie - dlaczego obecnie używa się wyrazu "cybernetyka", skoro w
oryginale (czyli po grecku) brzmi on "kibernetike"? Czyżby nie bez
znaczenia
był tu fakt, iż przejęliśmy (mówię "my", bo po np: rosyjsku, mówi się
"kibernetika") go z angielskiego, zapominając o właściwym źródłosłowie?
Czy
ktoś jest w stanie potwierdzić tę hipotezę lub jej zaprzeczyć? Z góry
dzięki.



z łaciny nie z angielskiego. i to w łacinie zaszła ta zmiana fonetyczna.

polska jak wiadomo należała gł. za ze wględu religii do łacińskiej strefy
kulturowej i to pod jej wpływem rozwijała się literatura i język wogóle.
rosji zaś do grecko-bizantyjskiej. stąd my odwołujemy się do łaciny. oni
ciągle do greki, choć międzynarodowość tego co wyrosło z kultury łacińskiej
też i u nich robi swoje.


  Teatrologia
To, że nikt z AT nie pisuje jest oczywiście nieprawdą, czego jestem
przykładem. Chociaż arszawskie towarzystwo najłatwiej spotkać na teatralnym
forum Gazety.pl .
A egzaminy na WoT w AT wyglądają następująco:
wraz z dokumentami składa się recenzję wybranego spektaklu. (trzeba  go
zobaczyć przynajmniej trzy razy- tego oczywiście nikt kandydatowi nie powie
ale rada jak najbardziej słuszna)
Potem odbywa się egzamin pisemny - test. Pozytywne przejście testu jest
warunkiem przystąpienia do egzaminu ustnego, gdzie pytają o wszystko,
zainteresowania, historię Polski, literaturę, historie teatru i ogólne
zorientowanie w sprawach kultury teatralnej naszego i nie tylko naszego
kraju. Potem tylko egzamin z języka obcego i już jesteś szczęśliwym
studentem Akademii Teatralnej.
Dzień otwarty w AT będzie 4 kwietnia. Mozna się będzie dowiedziec więcej,
zobaczyć jak test wygląda itp.
Zawsze jeszcze pozostaja studia zaoczne, nastawione bardziej praktycznie ale
zajęcia są przez 8 kolejnych dni raz na dwa miesiące i oczywiście są to
studia płatne.
Pozdrawiam
 no i podstawową lekturą oprócz już wymienionych jest Krótka historia teatru
polskiego Z. Raszewskiego. To taki elementarz, bardzo przydatny, bo "Raszek"
w Warszawie już jest świętym.

  Arab/Islamic/Muslim
Islam mnie zgubi! Mam w tekście:

Arab owners czyli właściciele (arabscy), Arab traces czyli arabskie wpływy w
kulturze
Islamic roots czyli islamskie korzenie, Islamic rule czyli panowanie Islamu
Muslim buildings - wymiękłam. Czy te budowle na pewno są muzułmańskie? To
słowo wydaje mi się jakieś takie - przepraszam za wyrażenie - niekoszerne.

No bo: muzułmański - dotyczący muzułmanów, muzułmanizmu; Religia
muzułmańska. Muzułmańskie modlitwy.

Natomiast: arabski - dotyczący Arabów, charakterystyczny dla Arabów; Język
arabski. Literatura, sztuka arabska. Państwa arabskie. Więc może lepiej
"budowle arabskie"? Chociaż też mi to nie brzmi za ładnie..

Więc jaka jest architektura: arabska, muzułmańska czy islamska?

Pytanie 2: Kiedy był Modern Age? (Christianity in these lands coincides with
the Modern Age) A chodzi o Hiszpanię, a konkretnie Costa del Sol (ach ten
Club Bellasol!).

Agnieszka


  Arab/Islamic/Muslim

Arab owners czyli właściciele (arabscy), Arab traces czyli arabskie wpływy w
kulturze
Islamic roots czyli islamskie korzenie, Islamic rule czyli panowanie Islamu
Muslim buildings - wymiękłam. Czy te budowle na pewno są muzułmańskie? To
słowo wydaje mi się jakieś takie - przepraszam za wyrażenie - niekoszerne.

No bo: muzułmański - dotyczący muzułmanów, muzułmanizmu; Religia
muzułmańska. Muzułmańskie modlitwy.

Natomiast: arabski - dotyczący Arabów, charakterystyczny dla Arabów; Język
arabski. Literatura, sztuka arabska. Państwa arabskie. Więc może lepiej
"budowle arabskie"? Chociaż też mi to nie brzmi za ładnie..



Moim zdaniem lepiej brzmi "budowle muzulmanskie", bo prawie jestem
przekonana, ze chodzi o islamskie swiatynie i szkoly przyswiatynne.
Arabowie mieli rowniez swoja kulture przed Mahometem, wiec arabski nie
znaczy islamski.

Więc jaka jest architektura: arabska, muzułmańska czy islamska?



wiec muzulmanska lub islamska

Pozdrawiam
fish


  x-muza

Słownictwo ubożeje, czytelnictwo spada, ludzie przestają mieć wspólne
skojarzenia na bazie literatury, zaczynają posługiwać się językiem
złożonym ze 100 wyrazów, z czego połowa czasowników to derywatywy



[itd. o zubożeniu językowym i mentalnym]
Derywatywy?!? Czy Ty aby nie próbujesz kogoś obrazić?
No dobrze... koniec wygłupów.
Bo mnie jest przykro, chociaż wcale nie uważam się za 'ą ę'.
Jest mi przykro, że coraz mniej słyszę ładnej polszczyzny;
że coraz więcej bezsensownego kalkowania z 'amerykańskiego'.
Lepiej pewnie znamy (wiem, że uogólniam, może powinnam
pisać: młodzież zna? :) ) literaturę obcą niż polską, nie mamy
pojęcia o tradycjach naszych i historii (vide sondy rozmaite pt.
'co to za data: 11 listopada?')
Jeśli chodzi o kulturę, łączy nas znajomość obrazków tych samych
[reklam, filmów, faktów telewizyjnych ;)  czy tzw. ikon kultury
masowej].
Staram sie przed tym bronić, ale boję się, że wkrótce nie znajdę
wspólnego języka z dwukrotnie młodszym pokoleniem, nie mówiąc już
o pokoleniu mojego syna.
Dwa światy równoległe...
Staram się zrozumieć tych, którzy się cieszą, że jesteśmy "światowi",
że młodzież z Polski i Anglii, czy Niemiec lub Szwecji, łatwo znajdzie
wspólny język (bo tę samą tv ogląda :) Nie udaje mi się to jednak...
to zrozumienie.

Za bardzo się rozgadałam, a jeszcze mi będą słowa potrzebne dzisiaj,
resztę więc zostawię na potem.

Pozdrawiam,


  OT? "Wycofac sie z Iraku"(link , pol )

Najlepsze jest to że nie podnieca się ani
Irakiem ani innymi po prostu jest obiektywny.



Ktoś, kto bardzo dużo czasu spędził w Iraku nie może być w pełni obiektywny.
Zdaje się na opinie swych przyjaciół, którzy zawsze będą przeciw obcym
"przybyszom". Znamienny jest fragment wywiadu z GW (nie pamiętam numeru,
jakiś niedawny), gdzie w odpowiedzi na sugestie dziennikarzy, przywódcy
nazwijmy to "ruchu oporu" mówią: Saddam był zły, okrutny i należało go
obalić, ale to zawsze Arab.

 Poza tym nie zapominajmy, że większość polskich autorytetów-arabistów z
wykształcenia jest filologami arabskimi (hmmmm). Do czego zmierzam: otóż
ludzie Ci są specjalistami w dziedzinie lingwistycznej i praktycznego języka
arabskiego, oraz (najczęściej) literatury arabskiej, co nie zawsze musi
przecież iść w parze z umiejętnością w dziedzinie stosunków międzynarodowych
i nauk impokrewnych. Poza tym trzeba zauważyć, że rzadko kiedy na takie
specyficzne przedmioty (+ iranistyka, japonistyka itp) idą ludzie "z
ulicy" - także dlatego, że są bardzo wysokie kryteria przyjmowania. Idąc tym
tokiem można stwierdzic, że na arabistykę "uderzają" głównie fascynaci danym
regionem, kulturą, językiem, prawda?

W konsekwencji samo zafascynowanie daną kulturą dyskwalifikuje ich jako
obiektywnych.

Chyba nie ma lepszego
specjalisty w Polsce od niego w tej dziedzinie.



fakt jest dobry (zresztą miałem z nim zajęcia :))
A prof Danecki?


  cena stron www

mysle ze wszyscy piszacy tu o bledach ortograficznych, ktore specjalnie
nie sa "karygodne", powinni sie zalapac na polonistyke a nie tu
zamieszanie robic...



Ty wiesz, co to jest "polonistyka"? To jest nauka o języku polskim (no,
może trochę więcej - kulturze, literaturze, etc.). Jak polonistykę może
studiować ktoś nie znający ortografii? Mnie się to nie mieści w głowie.

Oni po prostu mieli takich nauczycieli... A właśnie... Przy okazji: Ich
nauczycielom też tak radziłeś? To mnie już nic nie zdziwi...


  cena stron www

Ty wiesz, co to jest "polonistyka"? To jest nauka o języku polskim (no,
może trochę więcej - kulturze, literaturze, etc.). Jak polonistykę może
studiować kto  nie znający ortografii? Mnie się to nie mie ci w głowie.




cos na temat, bo twoja wypowiedz nijak sie ma do mojej wypowiedzi.

Ja pisze o tym ze ci co poprawiaja innych powinni isc na polonistyke, a
ty mi na to ze jak sie robi bledy ortograficzne to sie nie powinno tam
isc. Czy wedlug ciebie ma to jakis sens (moze ukryty) ?


  Prosba z Belgradu
Witam,




| Moze wspolnymi silami pomozemy Serbom?
| chyba zwariowales . serbom chcesz pomagac ? !!!!!!!!!!!!!

Taaak, poziom wypowiedzi godny poczatku roku szkolnego.
Zalosc bierze jak sie to wszystko czyta.
Odpowiadam akurat na drugi post w watku, ale tyczy sie to
wiekszosci.

Poziom kultury, wiedzy i inteligencji - ujemny :(

Gdybyscie tak wczytali sie o co chodzi to moze gdzies w

tlumaczenie polskiej literatury na jezyk serbski.
Chodzi o przyblizenie tamtym narodom (bo nie jeden rozumie i
czyta po serbsku) naszego kraju, kultury i historii.
A w szczegolnosci chodzi tu o Warszawe, a przynajmniej Jej
niewielka, choc ciekawa czesc.

Mam nadzieje, ze moze swiatlejsi bywalcy p.r.w. wypowiedza sie na
temat biblioteki, ktora jest przedmiotem zapytania.

Rozumiem, ze ten, kto nic nie wie po prostu sie nie odzywa.
Chcialbym by jeszcze nie odzywali sie ci co nic nie maja do
powiedzenia.

Szuwaks


  Prosba z Belgradu
Choc wiem ze na dole powienienem ci o wielmozny Szuwaksie odpowiadac, i z
cytatkmi ladnie wcietymi, ale ja to czniam...
dalej sie stawiasz w roli sedziego, i omnibusa...
i widac ze twoja natura jest taka ze bedziesz eskalowal kazdy konflikt
a propo twojego postu i pytania o biblioteke:
pomomoze ci na pewno kustosz "muzeum woli" to kompetentny fascynat i znawca
tego typu tematow
pozdrawiam
..nie obgryzaj za bardzo paznokci
Witam,

| Moze wspolnymi silami pomozemy Serbom?
| chyba zwariowales . serbom chcesz pomagac ? !!!!!!!!!!!!!

Taaak, poziom wypowiedzi godny poczatku roku szkolnego.
Zalosc bierze jak sie to wszystko czyta.
Odpowiadam akurat na drugi post w watku, ale tyczy sie to
wiekszosci.

Poziom kultury, wiedzy i inteligencji - ujemny :(

Gdybyscie tak wczytali sie o co chodzi to moze gdzies w

tlumaczenie polskiej literatury na jezyk serbski.
Chodzi o przyblizenie tamtym narodom (bo nie jeden rozumie i
czyta po serbsku) naszego kraju, kultury i historii.
A w szczegolnosci chodzi tu o Warszawe, a przynajmniej Jej
niewielka, choc ciekawa czesc.

Mam nadzieje, ze moze swiatlejsi bywalcy p.r.w. wypowiedza sie na
temat biblioteki, ktora jest przedmiotem zapytania.

Rozumiem, ze ten, kto nic nie wie po prostu sie nie odzywa.
Chcialbym by jeszcze nie odzywali sie ci co nic nie maja do
powiedzenia.

Szuwaks




  co pozytecznego dla ludzkości wymyślili Rosjanie?
Choćby słynny matematyk Wielokrokow. Jest przecież metoda wielokrokowa
rozwiązywania równań różniczkowych, miałem to w programie studiów.
Fascynująca jest rosyjska kultura, zwłaszcza literatura i muzyka.
Wszyscy się uczyliśmy języka rosyjskiego, ja w sumie miałem tego 10
lat. Pomimo że za obowiązkową nauka rosyjskiego stała polityka, to
jednak Puszkina, Lermontowa czy Gogola czytałem z przyjemnością i po
dziś dzień pamiętam. Na szczęście uczono literackiego rosyjskiego,
teraz uczą jakiegoś "business inglisza" od którego można znienawidzieć
Anglików.
Muzyka rosyjska to przecież jest nie do pobicia. Czajkowski,
Musorgski, Rymski-Korsakow czy XX wieczni jak Skriabin, Strawiński,
Szostakowicz czy Rachmaninow to prawdziwi giganci.

  Czmusiało dość do rozbiorów Polski?

| W sensie kulturowym czy geopolitycznym?
| Hanka

Wtedy i w jednym i w drugin

Patton



No wiec jesli chodzi o geopolityczny to ja sie zgadzam, ale o kulturowy to
nie. Nawet maksymalnie "zawschodzona" polska to byla kultura lacinska z
orientalna przyprawa, a nie odwrotnie. Chetnie ulegamy mitowi Dzikich Pol,
a zapominamy o Wielkopolsce, Mazowszu, Pomorzu, Malopolsce, czesci Slaska,
Prusach (i to zarowno Krolewskich jak i Ksiazecych), oraz takze o Litwie,
ktora wyraznie parla kulturowo na Zachod, a nie na Wschod, zreszta dzis tez
oni mowia ze Polska jest ich oknem do Europy.
Nawiasem mowiac, fascynuje mnie toczacy sie dzis proces odradzania sie w
pewnym sensie monarchii Jagiellonow. Czy zauwazyliscie, jak i Litwa i
Ukraina i opozycja bialoruska zgodnie powtarzaja, ze ich droga do Europy
wiedzie przez Polske itp? A jakie panstwo na swiecie jako pierwsze uznalo
niepodleglosc Litwy i Ukrainy? A w jakim jezyku inteligencja z bylego ZSRR
poznawala zachodnia literature, zakazana oficjalnie? Proces integracji
dopiero sie zaczal, istnieja trudne tematy z przeszlosci, ktore trzeba
przezwyciezyc, ale za 50 lat moze sie okazac ze nieduzo brakuje do "Polski
od morza do morza", ma sie rozumiec w wersji przyjaznej i rownouprawnionych
partnerow, a nie dmowskiej. Integrujac sie z Unia Europejska, nie mozemy
zapomniec o tym, ze nasza naturalna strefa wplywow pokrywa sie mniej wiecej
na wschodzie z granicami Rzp.Ob.Nar. Zreszta to tylko dowodzi geniuszu
panow malopolskich i Jagielly, gdy ustalali unie w Krewie.
Hanka


  rozne alfabety jednego jezyka
On 3 Sie, 04:26, "Horatio Valor"

Inna, bodaj czy nie poważniejsza sprawa, to fakt odcięcia się od tradycji
piśmienniczej danej kultury. Póki nie zostaną wydane transkrypcje całego
dorobku danej kultury na nowy system pisma, mamy do czynienia z
analfabetyzmem młodych pokoleń (znających już tylko system nowy) w
odniesieniu do klasyki.



Zgadza się, niestety. Tak właśnie jest np. w Turcji, gdzie większość
społeczeństwa nie potrafi odczytać własnej literatury, przez 10 wieków
oddawanej w piśmie arabskim. Dacie wiarę?

Czasem nawet o to chodzi, jak zapewne przy przejściu

w latach 20. całego ZSRR (z wyjątkiem Gruzji i Armenii) na cyrylicę.



Nie: zapewne. Z całą pewnością. Choć, oczywiście, oficjalnym powodem
było ujednolicenie systemu pisma w całym ZSRR. Co nie przeszkadzało
tym złośliwym _reformatorom_ do każdego języka wprowadzić nieco inne
rozwiązania graficzne (inne diakryty), choć niektóre języki w ramach
imperium mogłyby mieć je takie same.

Pozdrawiam
bepe


  tematy maturalne - dolnoÂślÂąskie

Wojew?dztwo dolno?l?skie:

1. W czasach, gdy warto?? czytania i ?ycia wewn?trznego jest tak silnie
atakowana, literatura jest wolno?ci?. Rozwi? i skomentuj wypowied?.



Taaaa....

2. Obcy w?r?d swoich - odwo?uj?c si? do wybranych tekst?w kultury, rozwa?
problem alienacji bohatera w ?wiecie, w kt?rym przysz?o mu ?y?.



oooo!!

3. Wiersz Adama Zagajewskiego "Kl?ska" i Ewy Lipskiej "Kraj podobny" -
analiza.



A kto to jest?

4. Analiza: tekst Leszka Ko?akowskiego - "Niepok?j wieku naszego".
Wypracowanie: "Tylko warto?ci wy?sze pomog? cz?owiekowi w walce z w?asnymi
s?abo?ciami". Odwo?aj si? do 2-3 utwor?w literackich.



czyzby deska ratunkowa? Szkoda ze betonowa :)

Czyli takie pieprzenie o niczym jak caly jezyk polski w szkole sredniej :)


  Kultura antyku a PRL?

Czy kultura antyczna była wogóle w programie edukacyjnym w PRL?



W późnym PRL-u na pewno tak. Z czasów mojej podstawówki (kończyłem w
1990 roku) pamiętam że na historii (chyba w 6 klasie) omawiało się
elementy kultury starożytnej Grecji i Rzymu, Egiptu chyba też. W LO (to
już oczywiście po PRL-u ale program nauczania chyba nie zdążył się
zmienić w tym zakresie) na lekcjach języka polskiego omawiało się sporo
literatury starożytnej, pewne elementy były też na historii.


  propozycja: pl.comp.www.webdesign RFD#4
Mariusz Kruk znowu nadaje:

| Sztuka? Może po prostu tworzenie?
| Szuka mięsa mi przychodzi na myśl bom głodny ;)
| Jednak tworzenie dobrych stron to sztuka ;)

  Nope. Rzemiosło. Porządne, solidne rzemiosło.



sztuka (słownik języka polskiego)
1.  twórczość artystyczna, której wytworami są dzieła z zakresu literatury,
muzyki, malarstwa itp., spełniające wymogi harmonii, estetyki, stanowiące
trwały dorobek kultury  
2.  umiejętność tworzenia, wykonywania czegoś biegle, wprawnie; kunszt,
mistrzostwo  
3.  czynności niemożliwe do wykonania przez przeciętnego człowieka,
traktowane jako popis czyichś umiejętności
(+5 innych znaczeń, za http://slowniki.onet.pl)

Czy naprawdę waszym zdaniem "Zen i Sztuka Naprawy Motocykla" to podręcznik
dla domorosłych artystów?


  Irackie lotnictwo, rosyjski samolot

Moj znajomy arab z Egiptu kiedys mi tlumaczyl, ze studia techniczne w
krajach arabskojezycznych odbywaja sie wylacznie po angielsku.



Czy wylacznie to nie wiem - ale jak nasi uczyli w Iraku - to po
angielsku.
Mialo swoje zalety - np arabski inzynier nie byl odciety od swiatowej
literatury.

Jesli kogos dziwi niska kultura techniczna w krajach arabskich, powinien
miec to na wzgledzie, tam ludzie nawet nie maja nazw w swoim ojczystym
jezyku na rozmaite dyngsy i srubki, nic dziwnego ze nie bardzo sobie radza z
obsluga i naprawami wszystkiego.



Eee - zaloze sie ze mechanicy samochodowi tam sa, i gadaja ze soba po
arabsku.

Po prostu tam cywilizacja techniczna weszla nagle, w jednym pokoleniu. To
nie Europa...



Eeee ... a gdzie powstala pierwsza sruba ?
Eeee - jak sie nazywa "komputer" po polsku ?  A "double click" ? :-)
Ba - jak sie nazywa komputer po amerykansku ? :-)

I powiedz po lacinie "silnik z dwoma walkami rozrzadu w glowicy i
turbodoladowaniem" - a powstal w czasie gdy kazdy inzynier z dyplomem
po lacinie gadal :-)

J.


  zabic arabow!!! ?

| Wlasnie w Hrabstwie Tuluzy ta cywilizacja sie rozwijala, czego
| nie zawsze da sie powiedziec o katolickiej czesci Europy. Nie bez powodu
| Dante planowal poczatkowo "Komedie" w languedoc, a dopiero potem zmienil
| na lacine. Nawet po zniszczeniu tej wspanialej kultury oddzialywala na
cala
| Europe poprzez trubadurow.
hmm... mowisz o albigensach? deczko oryginalne poglady... zwlaszcza
nazwanie takiej sekty 'cywilizacja'...



A nazwanie sekty katolickiej cywilizacja juz jest ok?

a gwoli scislosci, to 'languedoc' to nazwa krainy (po naszemu
Langwedocja), zas uzywali tam jezyka _oksytanskiego_, wiec ew. w takim
to narzeczu moglby planowac Dante pisac. Do dzisiaj mowi tam jego
resztkami pare tysiecy ludzi, a i to w zasadzie hobbystycznie. Nb. ma
bardzo ladne brzmienie.



W literaturze zetknalem sie z taka nazwa.

Co do trubadurow, to chyba powinienes jeszcze uzupelnic swe,
niewatpliwie pasjonujace, studia.



Czyzby? A o co?

Przeczytaj jeszcze raz, co ci odpowiedzial Bendin, bo warto:



Nie warto.:-(

   //propeler



Boruta


  # teoretycznie o literaturze [024]
Po kilku odcinkach, zawierających próby własnych rozważań, powracam do
klasyki. Tym razem - Bachtin i "Dialog. Język. Literatura".

Kilka cytatów:

Widzieliśmy już, że ja sam, jako pewna realność, mogę być podmiotem (a nie -
bohaterem) jednego typu wypowiedzi - spowiedzi, mającej charakter
rozrachunku ze sobą. W niej właśnie wartościujące odniesienie do siebie
pełni rolę organizującą. Dla tej zresztą przyczyny wypowiedź ta jest
zjawiskiem całkowicie pozaestetycznym.

We wszystkich formach estetycznych funkcja organizująca przypada
aksjologicznej kategorii innego, typowi odniesienia do innego. [...] W tym
przypadku zdarzenie artystyczne dokonuje się między dwiema duszami

duchem a duszą.

Żadne uczucie nie osiągnie finalnej dojrzałości i konkretności, o ile nie
znajdzie dla siebie wyrazu zewnętrznego i nie zapłodni sobą słowa, rytmu,
koloru, tj. nie odbije się w dziele sztuki.

Słowo można przyrównać do mostu przerzuconego między mną a innymi. Jeżeli
jednym końcem wspiera się on na mnie, to drugim - na rozmówcy. Słowo jest
więc wspólnym obszarem między mówiącym a rozmówcą.

Wypowiedzi nie zachowują się obojętnie wobec siebie, nie są też nawzajem
przystawalne; są siebie świadome i załamują się w sobie. Owe wzajemne
odbicia determinują ich charakter. Każda wypowiedź pełna jest odgłosów i
refleksów innych wypowiedzi, z którymi uczestniczy we wspólnocie obcowania
językowego.

[M. Bachtin, Dialog. Język. Literatura, Warszawa 1983]

Michaił Bachtin (1895-1975) - jedna z ważniejszych postaci w świecie
historii i teorii literatury. Jego główne refleksje, uznawane przez ich
komentatorów za niepowtarzalne i oryginalne, powstawały poza obrębem
głównego nurtu tzw. myśli akademickiej. Na język polski przetłumaczono
następujące prace: "Problemy poetyki Dostojewskiego" (1970), "Twórczość
Franciszka Rabelais'go a kultura ludowa średniowiecza i renesansu" (1975),
"Problemy literatury i estetyki" (1982).

Pozdrawiam, Telik.


  Cyki|bernetyka

z łaciny nie z angielskiego. i to w łacinie zaszła ta zmiana fonetyczna.



Powiedz, kolego, długo nas jeszcze będziesz katował tym swoim bełkotem
i dziwaczną manierą pisania bez wielkich liter? Przyznam się, że jestem
jeszcze w stanie zrozumieć, jeśli ktoś ignoruje wszelkie reguły
ortograficzne i interpunkcyjne, bo jest w tym przynajmniej jakaś
konsekwencja. Natomiast Twoja pisanina to absolutne kuriozum:
poszanowanie zasad z wyłączeniem wielkich liter. Mógłbyś zdradzić,
jaka się za tym kryje filozofia?

Poniżej przedstawiam analizę, jak się czyta Twoje posty. Wymaga to
powtarzania cytatu.

polska jak wiadomo należała gł. za ze wględu religii do łacińskiej strefy




przymiotnik. Po "gł" jest kropka, co w Twojej wypowiedzi oznacza koniec
zdania, bo nie sygnalizuje go wielka litera zaczynająca zdanie następne.
Co oznacza zdanie: "polska jak wiadomo należała gł."? Co oznacza zwrot
"za ze względu religii"?

polska jak wiadomo należała gł. za ze wględu religii do łacińskiej strefy
kulturowej i to pod jej wpływem rozwijała się literatura i język wogóle.



W ogóle, kolego Korczewski. Już raz zwracałem Ci na to uwagę. Poza tym,
co to za składnia, żeby to "w ogóle" dawać na końcu.

polska jak wiadomo należała gł. za ze wględu religii do łacińskiej strefy
kulturowej i to pod jej wpływem rozwijała się literatura i język wogóle.



Język się rozwijała? To długa musiała być ta język. I pod wpływem czego
ta język się rozwijała? Polski czy religii? A może chodzi Ci o to, że
rozwijała się w strefie?

polska jak wiadomo należała gł. za ze wględu religii do łacińskiej strefy
kulturowej i to pod jej wpływem rozwijała się literatura i język wogóle.
rosji zaś do grecko-bizantyjskiej



Piękny ten równoważnik zdania. Spróbujmy go uzupełnić. Rosji literatura
i język w ogóle rozwijała się zaś do grecko-bizantyjskiej? Nie bardzo. Rosji
należała zaś do grecko-bizantyjskiej? Też coś nie pasuje.

rosji zaś do grecko-bizantyjskiej. stąd my odwołujemy się do łaciny. oni
ciągle do greki, choć



Te kropki i przecinki to tak po uważaniu?

międzynarodowość tego co wyrosło z kultury łacińskiej
też i u nich robi swoje.



Machejek wysiada.

Paweł


  Jak wydac tlumaczenie ksiazki?

Tak nawiązując pośrednio - czy jest w Polsce jakiś fundusz
lub instytucja dofinansowująca tłumaczenia na język polski?



Z tego, co wiem, to nie ma (Bóg mi świadkiem, że chciałbym być źle
poinformowany). Fundacja Batorego dokłada się do przekładów z języków
środkowoeuropejskich (zdaje się, że dofinansowali np. tłumaczenia
Pielewina), ale jest to margines ich działalności, poza tym pieniądze
trafiają do wydawnictw, a nie do tłumaczy.

W Holandii np. istnieje Fonds der Letteren (czyli Fundusz
Literatury) dofinansowujący rodzimych pisarzy oraz tłumaczy
literatury obcej na język niderlandzki. Przy czym owo
dofinansowanie nierzadko przewyższa honorarium, jakie
tłumacz dostaje od wydawnictwa



Podobny fundusz istnieje w Szwecji. Poza tym Szwedzki Związek Pisarzy
(zrzeszający też tłumaczy) wywalczył minimalne stawki, poniżej którym
wydawcom zejść nie wolno. U nas można sobie pomarzyć, skoro tłumaczy
reprezentują dwie całkowicie niewydolne organizacje. Powiem, że już brak
tych funduszy bym przebolał (ostatecznie jesteśmy biedniejsi, czytelnictwo
słabsze, może sponsorzy wolą dawać na coś innego), gdyby polscy wydawcy
reprezentowali taką kulturę jak szwedzcy. Dla nich obietnica jest obietnicą,
a nie jakimś niezobowiązującym stwierdzeniem, z którego w dowolnej chwili
można się wycofać. Jak piszę do Szwedów, odpowiedź dostaję na ogół na drugi
dzień, góra do tygodnia, a i wtedy z przeprosinami, że tak długo, polscy
wydawcy odpowiadają (jeśli w ogóle) po wielu miesiącach i wielokrotnych
monitach. I jeszcze nie spotkałem się, żeby któryś uważał, że może źle to o
nim świadczy.

Paweł


  j.polski 3 razy ubozszy od j.angielskiego ?

dzien okolo 35-40 tysiecy slow i zwrotow. Tak wiec "normalny" angielski jest
co najmniej trzy razy bogatszy niz polski"



Stwierdzenie z pewnoscia mocno przesadzone. Owszem, angielski ma duzo
synonimow, ale ich uzycie jest ograniczone prawie wylacznie do literatury
lub tych pismakow ktorzy chca udac madrzejszych niz sa ;) Idiomy to tez
inna beczka zupelnie.

1) Czy sa na grupie ludzie ktorzy uczyli sie jez ang. w Polsce i potrafia
czytac np.anglojezyczna prase (lub ksiazke) z takim zrozumieniem jak po
polsku bez potrzeby zagladania do slownika ? (redagowana przez



Oczywiscie.

anglojezycznych native speakers oczywiscie - bez slownika). Jesli tak, to w
JAKI CZAS to osiagneli i przy jakiej systematycznosci w nauce ang. ? Nie



Mysle ze po jakis 5-6 latach (juz w polowie liceum) - to ksiazki. Z
gazetami gorzej, bo tam uzywa sie czesto rzeczy specjalistycznych. I wcale
nie bylo to takie systematyczne uczenie sie, bo ja jestem z natury leniwy
:-)

2)Czy naprawde potrzeba do tego aby czytac prase po ang. znajomosci az 120
000 slow i zwrotow ? [Niektorzy twierdza, ze nigdy nie bedzie mozliwe
czytanie w nauczonym jezyku obcym, z taka swoboda jak ma to miejsce w
przypadku jezyka ojczystego. Po prostu nigdy nie pojmiemy tych wszystkich
niuansikow do konca i nie poznamy tych dwuznacznych subtelnosci].



Przesada. No, oczywiscie jesli ktos naprawde sie postara, to napisze
tak ze nie zrozumiesz. No i oczywiscie nie mowimy to u tzw. cultural
references, bo do tego trzeba tez troche wiedziec o kulturze danego
kraju anglosaskiego.

istniejacego slownictwa jest w obu jezykach rozny (jest ponoc taki sam - ok.
700 000), ale chodzi mu o to, ze my mniej wykorzystujemy slownictwa niz oni.
Jesli tak, czemu tak mogloby byc ? Moze dlatego, ze wiecej narodow nim wlada



Moze dlatego ze jestesmy bardziej konkretni?

? Ale np. niemieckim czy francuskim tez wlada kilka nacji, i nie sa tak
bogate jak jez. ang. wg. Gordona.



Co do francuskiego to akurat mialbym inne zdanie :)

[Adnotacja: Gordon twierdzi, ze nie tylko polski jest 3-krotnie ubozszy, ale
wszystkie inne jezyki europejskie. We wszystkich jest wykorzystywane "tylko"
te 30 000 slow i zwrotow].



Wszystkie inne poza angielskim? Jakis anglocentrysta chyba :-/

GSN


  DZIENNIKARZ: Nobel dla Szymborskiej

(...)
 W przypadku Singera, nazywanie do polskim pisarzem jest o tyle umowne ze
jest to pisarz kregu jezyka jidish i sam raczej to podkresla. I.B. Singer
choc z Polska byl zwiazany nie identyfikowal sie z nia w stopniu takim jak
wielu innych pisarzy poslkich zydowskiego pochodzenia, tamci byli bardziej
zasymilowani, lepiej znali srodowisko polskie, ktore u Singera (np. Dwor)
jest niebywale "papierowo-plaskie".
(...)



Jezyk zydowski (jidisz) powstal w dawnej Rzeczypospolitej i az do czasow
II-ej
wojny swiatopwej byl jezykiem uzywanym przez wiekszosc polskich Zydow. W
tym sensie jest to wiec takze jezyk polski. Literatura w jidisz jest
czescia
literatury polskiej, tak jak zreszta cala kultura zwiazana z jidisz jest
czescia kultury polskiej. Niewiele osob dzis wie, ze np. przed wojna
produkowano w Polsce filmy fabularne w jidisz oraz wydawano w tym jezyku
liczne ksiazki i gazety.

Jest dyskusyjne, czy uzywanie jezyka jidisz w Polsce bylo oznaka braku
asymilacji.
Niektorzy odrozniaja pojecie asymiliacji od akulturacji. Asymilacja to
poczucie
przynaleznosci do kraju, w ktorym sie mieszka, jego akceptacja, ale bez
koniecznosci zrywania z wlasna tradycja. Dopiero akulturacja to
calkowite
porzucenie kultury wlasnych przodkow i przestawienie sie na inna.

Nie ulega dla mnie watpliwosci, ze Izaak Singer jest Polakiem, lub
powiedzmy
scislej - Amerykaninem-Polakiem, o ile on sam nie oswiadczy inaczej.
Mimo, ze Singer (ur w 1904r) mieszka przez wiekszosc zycia w USA, jego
ksiazki i opowiadania pisane w jidisz poswiecone sa w calosci Polsce, a
w szczegolnosci zyciu Jej dawnych Zydow. Nalezy on do tych niewielu
polskich
Zydow, ktorzy pielegnuja stary i calkiem prawie zanikly jezyk
zydowskiego
ludu Rzeczypospolitej. Mam nadzieje, ze Rzplita uzna kiedys jego
tworczosc
za istotny wklad w ochrone swojej 1000-letniej kultury i postawi mu
jakis pomnik.

W kazdym razie Nobel z literatury za tworczosc w jidisz jest z cala
pwenoscia
polskim Noblem. Jak moze byc inaczej?

Tomasz J Kazmierski


  Dziennikarstwo na UJ

Mam zamiar probowac dostac sie na dziennikarstwo na UJ (studia dzienne)
jesli sa wiec na liscie osoby, ktorym sie to udalo -
prosze o podpowiedz - jak nalezy sie przygotowac,
z jakich materialow, jak wyglada egzamin...
No i jak sie studiuje? Podoba sie?



czesc. ja ta studiuje. jezeli chodzi o egzaminy:

- czytac miesiecznik PRESS - "nasiakniesz" dzieki temu terminologia, o ktora
pytaja na egzaminie

biograficzne znanych postaci polityki, kultury sztuki itp. (na moim
egzaminie pytali np.o Grochole)
- wykuc na blache daty waznych wydarzen XX wieku - np. powstanie NATO, UE
itp. Do tego dochodzi umiejetnosc rozwiniecia skrotow np. RWPG CEFTA itp
- znac teorie tworzenia poszczegolnych gatunkow dziennikarskich. ja na

- dobrze przygotowac sie do egzaminu z jezyka obcego. mam mature francuska i
myslalem, ze wyjde z sali po 15 minutach. okazalo sie ze skonczylem pisac
"rowno z dzwonkiem".
- naprawde warto dolaczyc do teczki jakies swoje wczesniejsze publiakcje,
niech to beda nawet artykuly z gazetki szkolnej. DOlaczasz egzamplarz
gazetki+pisemko podpisane i podbite przez dryrektora "zaswiadczam ze XXX
publikowal swoje artykuly w gazetce YYY". Oczywiscie, pisamo wygladac
powinno profesjonalnie - logo gazetki, moze herb szkoly. Jak nie ma
gazetki - zaden problem. Zaloz takowa z kolegami, starczy naklad 20-30 egz i
3 numery. I mozna byc Naczelnym :-). Oczywiscie teksty, ktore dajesz do
teczki, musza byc na odp. poziomie. Mozna tez dac material radiowy, tv,
filmowy....zreszta o tym wszystkim jest w informatorze.
- na jezyk polski-przesledzic losy dziennikarzy w literaturze. mnie pytali o
pierwowzor dziennikarza z "Wesela".

pozdrawiam

Jacek R. Gruszczynski


  E-mailowych korespondentow

no wlasnie ja tez ostatnio to zauwazylem ze ludzie nie uzywaja znakow
przestankowych no i tego sie nie da potem czytac dla mnie to jest brak
kultury kompletny i czesto takiego posta musze czytac po dwa razy albo
i wiecej zeby zrozumiec szczegolnie gdy ma jeszcze bledy ortograficzne
lub kupe literowek no i oczywiscie sytlistyczne jak dla mnie to jest calkowity
brak wychowania i od razu widac ze taki czlowiek mysli ze jak nie jest
w szkole to moze sobie kurde odpuscic zasady poprawnego pisania bo
tu jest internet i kazdy moze co chce



Myślę, że nie masz racji; w końcu wyrośliśmy, gdzie wyrośliśmy, i mówimy
nie językiem księżycowym, tylko polskim, a fakt, że pojawienie się
Internetu dla niektórych w samym środku edukacji, kiedy raczej
przydałaby się umiejętność poprawnego formułowania zdań nieco bardziej
złożonych niż te najprostsze, niż przedwczesne - przynajmniej dla co
poniektórych - siadanie i oglądanie cudzych błędów ortograficznych, i to
w sytuacji, kiedy brakuje jeszcze utrwalonych poprawnych wzorców, a

[mam na myśli np. durne reklamy dyslektyków firmowane przez
Uniwersytet!], jest nie tyle wymogiem kultury [podejście takie znacznie
obniżyłoby poziom kultury, do którego - przynajmniej w teorii należałoby
dążyć, stawia tylko poprzeczkę na poziomie, od którego powinniśmy raczej
wyjść], ile bardzo wąsko pojętego oczytania, gdyż minimalna choćby
styczność z książkami nieco bardziej obszerniejszymi niż streszczenia
literatury dostępne w każdym kiosku do spółki z absolutnie minimalnymi
zdolnościami percepcyjnymi [o brak których nie oskarżam nawet cytowanych
przez Ciebie kontestatorów interpunkcji, przy całym moim do nich
uprzedzeniu pojawiającym się, kiedy czytam listy, w których na 2 ekrany
nie uświadczysz jednego przecinka] powodują - nawet i podświadomy -
przyrost wiedzy u człowieka najbardziej nawet wychowanego na teledyskach
MTV, gdzie szybkość przewijania obrazu skutecznie tłumi wszelkie
przejawy myślenia, a co za tym idzie - zanik uprawiania "białej poezji"
w korespondencji wystawionej bądź co bądź na widok w większości
przypadków publiczny.


  E-mailowych korespondentow

Myślę, że nie masz racji; w końcu wyrośliśmy, gdzie wyrośliśmy, i mówimy
nie językiem księżycowym, tylko polskim, a fakt, że pojawienie się
Internetu dla niektórych w samym środku edukacji, kiedy raczej
przydałaby się umiejętność poprawnego formułowania zdań nieco bardziej
złożonych niż te najprostsze, niż przedwczesne - przynajmniej dla co
poniektórych - siadanie i oglądanie cudzych błędów ortograficznych, i to
w sytuacji, kiedy brakuje jeszcze utrwalonych poprawnych wzorców, a

[mam na myśli np. durne reklamy dyslektyków firmowane przez
Uniwersytet!], jest nie tyle wymogiem kultury [podejście takie znacznie
obniżyłoby poziom kultury, do którego - przynajmniej w teorii należałoby
dążyć, stawia tylko poprzeczkę na poziomie, od którego powinniśmy raczej
wyjść], ile bardzo wąsko pojętego oczytania, gdyż minimalna choćby
styczność z książkami nieco bardziej obszerniejszymi niż streszczenia
literatury dostępne w każdym kiosku do spółki z absolutnie minimalnymi
zdolnościami percepcyjnymi [o brak których nie oskarżam nawet cytowanych
przez Ciebie kontestatorów interpunkcji, przy całym moim do nich
uprzedzeniu pojawiającym się, kiedy czytam listy, w których na 2 ekrany
nie uświadczysz jednego przecinka] powodują - nawet i podświadomy -
przyrost wiedzy u człowieka najbardziej nawet wychowanego na teledyskach
MTV, gdzie szybkość przewijania obrazu skutecznie tłumi wszelkie
przejawy myślenia, a co za tym idzie - zanik uprawiania "białej poezji"
w korespondencji wystawionej bądź co bądź na widok w większości
przypadków publiczny.



Przepraszam bardzo, ale przeczytalem calego posta dwa razy i wciaz nie
moge go zrozumiec. Jak przypuszczam zabieg skakania od tematu do tematu
utrudniajacy zrozumienie tresci byl celowy. Bylbym jednak wdzieczny za
wyjasnienie mi w ktorym miejscu nie zgadzasz sie z moja wypowiedzia
na temat tego, ze w internecie normy poprawnego pisania powinny
obowiazywac tak samo jak w rzeczywistosci (no.. oczywiscie pewne ustepstwa
mozna zrobic - chociazby w postaci dopuszczania skrotow typu ROTFL,
wybaczania literowek itd.)

pozdrawiam
Merlin


  E-mailowych korespondentow

Myślę, że nie masz racji; w końcu wyrośliśmy, gdzie wyrośliśmy, i mówimy
nie językiem księżycowym, tylko polskim, a fakt, że pojawienie się
Internetu dla niektórych w samym środku edukacji, kiedy raczej
przydałaby się umiejętność poprawnego formułowania zdań nieco bardziej
złożonych niż te najprostsze, niż przedwczesne - przynajmniej dla co
poniektórych - siadanie i oglądanie cudzych błędów ortograficznych, i to
w sytuacji, kiedy brakuje jeszcze utrwalonych poprawnych wzorców, a

[mam na myśli np. durne reklamy dyslektyków firmowane przez
Uniwersytet!], jest nie tyle wymogiem kultury [podejście takie znacznie
obniżyłoby poziom kultury, do którego - przynajmniej w teorii należałoby
dążyć, stawia tylko poprzeczkę na poziomie, od którego powinniśmy raczej
wyjść], ile bardzo wąsko pojętego oczytania, gdyż minimalna choćby
styczność z książkami nieco bardziej obszerniejszymi niż streszczenia
literatury dostępne w każdym kiosku do spółki z absolutnie minimalnymi
zdolnościami percepcyjnymi [o brak których nie oskarżam nawet cytowanych
przez Ciebie kontestatorów interpunkcji, przy całym moim do nich
uprzedzeniu pojawiającym się, kiedy czytam listy, w których na 2 ekrany
nie uświadczysz jednego przecinka] powodują - nawet i podświadomy -
przyrost wiedzy u człowieka najbardziej nawet wychowanego na teledyskach
MTV, gdzie szybkość przewijania obrazu skutecznie tłumi wszelkie
przejawy myślenia, a co za tym idzie - zanik uprawiania "białej poezji"
w korespondencji wystawionej bądź co bądź na widok w większości
przypadków publiczny.



YYYYYYYYYYYY!!!!!!!! * UFFFFFFFFFF **
JEZUS MARIA!!!! CHCESZ NAS PODUSIĆ????!!!!!!


  Polska strona WWW

=20
1. OK, po dlugiej dyskusji na temat .com, .net czy .org moge w=20
ostatecznosci zaakceptowac polska.pl. Ale prosze Panstwa, bez=20
przesady: http://www.prezydent.pl ?????????????????????



Mnie mocno rozsmieszylo. oddzielny wpis do DNS dla prezydenta -
CVzy=BFby=B6cie planowali tak du=BFo zamie=B6ci=E6 o g=B3owie pa=F1stwa, =
=BFe uznali=B6cie,
=BFe trzeba to specjalnie wydzieli=E6 ? :-)

=20
2. Proponowalbym tez inne popularne jezyki: pologne.pl, polonia.pl,=20
itd. Jakies kilkanascie by sie przydalo... Powiedzmy: polski,=20
angielski, francuski, niemiecki, rosyjski, hiszpanski, wloski,=20
portugalski, chinski, japonski... W koncu nie jest to wielka praca (w=20
skali panstwa), a z pewnoscia pozyteczna i przydatna.



Ech, bez przesady. moze jeszcze lechistan.pl ? i pl.pl ?
polska.pl i poland.pl wystarczy.

4. Za duzo tych uwag. W ogole uruchomilbym skrzynke na uwagi,=20
tymczasowo tylko dla Polakow, w przyszlosci tez dla swiata. Za duzo=20
linkow (jak mowilem, lepiej zeby wszystko bylo jednolite i w jednym=20
miejscu - stworzone specjalnie na wystawe), ogolnie zly podzial na=20
kategorie wg mnie (co to Archiwa Panstwowe na przyklad ?)... ZA MALO=20



Teczki ? :-)

kategorii przede wszystkim. Inicjatywa wspaniala - do tej pory chyba=20
najlepsza. Niech sie rozwinie zgodnie z oczekiwaniami :)
=20



Moze co=B6 wiecej o kulturze Polski ? Historia, zabytki, literatura.
W ko=F1cu jaki=B6 tam wk=B3ad wnie=B6li=B6my.

Poza tym - co to za 220kB laduje sie na pierwszej stronie, nic nie=20
zmieniajac ? Moze sie nie znam...



A bit too much :-)

------------------------------------------------------------------------

------------------------------------------------------------------------


  Mennonici na Żuławach

Od paru lat mieszkam na Żuławach lecz dopiero ostatnio wpadłam na pomysł,
żeby zjeździć okolicę na rowerze. Odkryłam wiele cmentarzy mennonickich.
Czy
ktoś z was wie kim byli mennonici? Nie chodzi mi tylko o informacje
encyklopedyczne (osadnicy holenderscy - wiem :)), ale także o zwykłych
ludzi,
ich historie, życie, uczucia... Byli tutaj przede mną. Czy istnieją strony
internetowe, na których znajdę takie informacje? Może jakieś pamiętniki,
papierowe lub elektroniczne?
Prosze o pomoc, wstyd mi, że tak niewiele wiem o ziemi, na której
mieszkam.
Pozdrowienia
   Urszula



Można zacząć od publikacji Edmunda Kizika, Mennonici w Gdansku, Elblągu i na
Żuławach Wislanych
w drugiej połowie XVII i w XVIII wieku. Na temat cmentarzy pisał Śp.  Roman
Klim,  Cmentarze mennonickie na Żuławach Wiślanych, Gdansk 1993 (chyba).
Sporo literatury w języku niemieckim i angielskim (polecam opracowania
Adalberta Goertza, Thiessena). Kiedyś w Muzeum Wisły w Tczewie była stała
ekspozycja "Mennonici...", może skromna ale naprawdę warta bliższego
poznania. Z tego co mi wiadomo w Nowym Dworze Gdanskim działało (działa
nadal?) towarzystwo kultury mennonickiej. Są (po niemiecku) pamiętnikarskie
relacje mennonitów którzy zamieszkiwali na terenie Rosji (był chyba nawet
reportaż, a fragment tłumaczenie na polski ujeto w jakieś pracy zbiorowej).
Tytułu nie pamiętam, ale mogę sprawdzić.
A przy poruszaniu sie rowerem po Wielkich Żuławach proponuje odwiedzić
Lichnówki (Klein Lichtenau), gdzie jak ustaliłem Mennonici ok.1900 roku
stanowili  100% mieszkańców.

pzdr verne


  Czmusiało dość do rozbiorów Polski?
No wiec jesli chodzi o geopolityczny to ja sie zgadzam, ale o kulturowy to
nie. Nawet maksymalnie "zawschodzona" polska to byla kultura lacinska z
orientalna przyprawa, a nie odwrotnie. Chetnie ulegamy mitowi Dzikich Pol,
a zapominamy o Wielkopolsce, Mazowszu, Pomorzu, Malopolsce, czesci Slaska,
Prusach (i to zarowno Krolewskich jak i Ksiazecych), oraz takze o Litwie,
ktora wyraznie parla kulturowo na Zachod, a nie na Wschod, zreszta dzis tez
oni mowia ze Polska jest ich oknem do Europy.
Nawiasem mowiac, fascynuje mnie toczacy sie dzis proces odradzania sie w
pewnym sensie monarchii Jagiellonow. Czy zauwazyliscie, jak i Litwa i
Ukraina i opozycja bialoruska zgodnie powtarzaja, ze ich droga do Europy
wiedzie przez Polske itp? A jakie panstwo na swiecie jako pierwsze uznalo
niepodleglosc Litwy i Ukrainy? A w jakim jezyku inteligencja z bylego ZSRR
poznawala zachodnia literature, zakazana oficjalnie? Proces integracji
dopiero sie zaczal, istnieja trudne tematy z przeszlosci, ktore trzeba
przezwyciezyc, ale za 50 lat moze sie okazac ze nieduzo brakuje do "Polski
od morza do morza", ma sie rozumiec w wersji przyjaznej i rownouprawnionych
partnerow, a nie dmowskiej. Integrujac sie z Unia Europejska, nie mozemy
zapomniec o tym, ze nasza naturalna strefa wplywow pokrywa sie mniej wiecej
na wschodzie z granicami Rzp.Ob.Nar. Zreszta to tylko dowodzi geniuszu
panow malopolskich i Jagielly, gdy ustalali unie w Krewie.
Hanka



Wszyskto racja.
Ale mozna na to spojrzec inaczej. To my jestesmy oknem zachodu na wschod.
Jestesmy czyms w rodzaju przyczulka. Aczkolwiek nie wiem czy to dla nas
dobrze.

Patton


  "Biblijne fantazje"
Szczególnie adresowane do Tomasza Kwietnia
http://tygodnikforum.onet.pl/1117328,0,4825,925,1,artykul.html

Niedawno w TV często pojawiał się pewien arabista (zapomniałem nazwiska)
chyba
z Uniwersytetu Warszawskiego, komentując wojnę w Iraku. Powiedział on, że
słowo
na bliskim wschodzie jest bardzo wysoko cenione. Uważa się je za prawdę czy w
formie ustnej czy pisanej, niezależnie od faktów. Taka kultura.

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl



Kiedy wgłębiamy się w lekturę Biblii i zestawiamy ją z naszą wiedzą o świecie,
budza się w nas myśli, że to wszystko jest <fantazją. Nie pomagają w tym nawet
próby naginania stosowane przez niektórych, by dopasować to wszystko do
dzisiejszej wiedzy. Dlaczego się tak dzieje? Otóż przy czytaniu Biblii
stosujemy nasz język współczesny, język ukształtowany na kulturze rzymsko-
greckiej plus język ukształtowany na współczesnej literaturze i wiedzy, który
nijak nie przystaje do języka Biblii. Biblii, która powstała na Bliskim
Wschodzie i to od trzech do dwóch tysiecy lat temu i w języku obcym kulturze
rzymsko-greckiej. Dalej jak słusznie zauważył już 50 lat temu twórca
protestanckiej szkoły liberalnej Bultmann posługują się pisarze biblijni
powszechnie stosowaną wówczas metodą mitu. Mityczna jest budowa świata
trójstopniowa u góry niebo w pośrodku ziemia, a pod ziemią piekło. Mitycznym
jest również sam obraz Boga antropomorficzny, który na kartach Biblii
przechodzi ewolucję, która jednak dla współczesnego człowieka jest nie do
przyjęcia wraz z całą budową świata. Aby modz zrozumieć Biblię trzeba sięgać
najpierw po lekturę na tematy biblijne,które pomogą dopiero w odczytaniu
Biblii, z której trzeba uprzednio usunąć opis mityczny, by sięgnąć dopiero do
ziarna prawdy, którą chce nam autor przekazać. Przyczym trzeba pamiętać, że w
Biblii jak zauważył Bultmann są różne rodzaje literackie od opartych na kanwie
historycznej po poezję miłosną. Więc , aby wyrokować o wartości Biblii trzeba
ją gruntownie poznać i być na tematy biblijne oczytanym i to nie tylko z
jednego żródła.


  Witkacy




[o Mickiewiczu]

| Nie przesadzaj. Czasami lal wode, ale trzecia czesc Dziadow, to naprawde

| prostu wykladany na samym koncu - bo bywa trudny. Ale zeby od razu
| wycofywac?

Mickiewicz jest idealna pozywka dla wykladow z patryjotyzmu w wykonaniu pan
od polskiego ( okreslenie u mnie dosc pejoratywne ). Stracilem dwa miesiace
sluchajac "co autor mial na mysli" zdanie po zdaniu przerabiajac III czesc
Dziadow.



Straciles ten czas. Trzeba bylo samemu sie zastanowic, o czym jest
tekst. Tak wyglada prawdziwa wlasciwa interpretacja. Panie od polskiego
przekazuja Ci swoja wiedze, ty masz mozliwosc skonfrontowania tej wiedzy
z dzielem.

Moj atak na Mickiewcza wyraza ubolewanie z powodu tak
przytlaczajacej przewagi lektur autorow polskich nad literatura o swiatowym
zasiegu.



Niby dlaczego mialoby byc inaczej? Przeciez przedmiot nazywa sie "jezyk
polski", a nie "literatura swiatowa". Zastanawiam sie, czy wprowadzenie
nowego przdmiotu spotkaloby sie z aprobata uczniow ( ??? ).

Uwazam, iz bycie Polakiem po prostu nie jest wystarczajacym
warunkiem bycia dobrym tworca, a nie moge oprzec sie wrazeniu, ze to
polskosc stanowi kryterium wyboru lektur.



Bo oprucz przekazywania wiedzy, szkola ma do spelnienia takze funkcje
wychowawcze. Brak nastawienia na lektury polskie spowodowalby, ze
uczniowie mniej identyfikowali sie jako Polacy. Poza tym mogliby ulec
wrazeniu, ze polscy tworcy nie maja nic wartosciowego do powiedzenia,
bac (o zgrozo), ze nic wartosciowego nie powstalo.
Jestesmy polakami i powinnismy kultywowac wlasna kulture i tradycje. Bez
tego zatracimy odrebnosc narodowa. Kazdy ma przeciez mozliwosc siegac po
inna literature, poznawac inne kultury. Natomiast w szkolach powinno sie
zaznajamiac z nasza literatura i nasza kultura.

Wiadomo, ze indywidualny gust nie
moze byc kryterium doboru lektur, ale tez niech nie bedzie nim sila
"patryiotyzmu".



Patriotyzm musi byc jednym z czynnikow doboru lektur (patrz wyzej), ale
przeciez nie jest jedynym, o czym swiadcza pozycje zagraniczne w kanonie
lektur szkolnych.


  co kombinuje idea???

...

Głównym przedstawicielem tego nowego nauce nurtu, jest Umberto
Eco,......pisarz i......... esteta, który nie potrafi odnaleźć w
internecie
kawałka (przepraszam za wyrażenie) gołego tyłka kobiety, także winien sam
rozpocząć pobieranie nauk w szkole elementarnej, gdzie takie rzeczy już
dzieci doskonale potrafią, a dopiero potem pisać rozprawy o wpływie
internetu na komunikację międzyludzką.



Rysiu! A co Ty tak w ogóle czytałeś U.Eco z jego dzieł naukowych, bo o
literaturze nie wspominam? Bo ja rozumiem, że nie podobają Ci się poglądy
Eco (akurat nie czytałam jego wypowiedzi w GW, wkrótce postaram się
nadrobić) na temat internetu itp. Domyślam się po lekturze Twojego posta, do
czego pijesz, ale przypuszczam, że prawdopodobnie nawet nie masz mglistego
pojęcia o wkładzie Eco do ludzkiej wiedzy o komunikacji.
Niewiedza jest zjawiskiem naturalnym, ale arogancka ignorancja świadectwem
umysłowego nieobycia.
Czyż uważasz nieomylnie Ryszardzie, że naprawdę trzeba znać skład chemiczny
stopu, a jakiego wykonano silnik samochodu, by być doskonałym kierowcą?
Założe się, że większość kierowców ma to gdzieś.
Pomyśl Rysiu, bo Twoje wywody trącą pogladami tych, z których często
szydzisz.

Z wyrazami troski i sympatii

Nina Rulecka

P.S. Umberto Eco jest jednym z prekursorów nowoczesnej semiotyki i ZTCP był
pierwszym szefem Katedry Semiotyki na uniwersytecie w  Turynie (moge mylić
miasto, gdyż wykładał też w Bolonii i Mediolanie). I na pewno nie jest typem
nadętego, przemądrzałego, ale głupawego profesorka bez zębów i z dziurami w
marynarce na łokciach. A ja nie traktuję
go jako nieomylnego guru.
Nauka o komunikacji, semiotyka, analizy na styku jezyka, kultury, zachowań i
komunikacji  to są sprawy nie dla każdego i trudne. Wiesz, jak jest Rysiu.
Trzymaj się!


  zabic arabow!!! ?

| Wlasnie w Hrabstwie Tuluzy ta cywilizacja sie rozwijala, czego
| nie zawsze da sie powiedziec o katolickiej czesci Europy. Nie bez powodu
| Dante planowal poczatkowo "Komedie" w languedoc, a dopiero potem zmienil
| na lacine. Nawet po zniszczeniu tej wspanialej kultury oddzialywala na
cala
| Europe poprzez trubadurow.
| hmm... mowisz o albigensach? deczko oryginalne poglady... zwlaszcza
| nazwanie takiej sekty 'cywilizacja'...

A nazwanie sekty katolickiej cywilizacja juz jest ok?

| a gwoli scislosci, to 'languedoc' to nazwa krainy (po naszemu
| Langwedocja), zas uzywali tam jezyka _oksytanskiego_,



I tu spieracie się o pietruszkę, bo mówicie o tym samym języku. Nazwa
Langwedocji powstała jako określenie terenów zamieszkałych przez ludzi, którzy
w swym języku mówili "oc" zamiast "oui" (po polsku: tak). Stąd langue d'oc i
Langwedocja oraz język OKsytański.

wiec ew. w takim

| to narzeczu moglby planowac Dante pisac. Do dzisiaj mowi tam jego
| resztkami pare tysiecy ludzi, a i to w zasadzie hobbystycznie. Nb. ma
| bardzo ladne brzmienie.

W literaturze zetknalem sie z taka nazwa.



Była to dobra literatura i czytałeś ją uważnie, czego - niestety - nie można
powiedzieć o Twym "przedpiścy".
Qmant

| Co do trubadurow, to chyba powinienes jeszcze uzupelnic swe,
| niewatpliwie pasjonujace, studia.

Czyzby? A o co?

| Przeczytaj jeszcze raz, co ci odpowiedzial Bendin, bo warto:

Nie warto.:-(

|    //propeler

Boruta



  1 wrzesnia 1939

Wiec: inne sa nie w porzadku. Z tego co piszesz, jestes po prostu
patriota. Nie mow o sobie, ze jestes nacjonalista, nawet umiarkowanym,
bo bedziesz zle rozumiany i wiecej czasu zuzyjesz na tlumaczenie
roznicy, niz na efektywna dyskusje o czymkolwiek.



Nie mow mi patriota bo sie mi to jeszcze kojarzy z chetnym umieraniem, a
mnie sie na razie umierac nie chce.
Zauwazyles pewien steerotyp patrioty-meczennika panujacy w polskim
systemie wychowawczym?

| | Ksenofobia czesto ma jako podloze strach. np. "zolta zaraza" itp.

Trudno w to uwierzyc, ale ksenofobiczni sa np. Szwajcarzy. Sa narodem z
gor, obawiaja sie ludzi z dolin, uwazaja, ze sa bardzo dobrze rzadzeni i
zorganizowani, bogaci itd. Ich ksenofobia bardzo czesto przeradza sie w
rasizm w wydaniu antysemityzm, stad np. problemy z kontami zydowskimi w
bankach. Szwajcarzy po prostu nie czuja, ze powinni oddac te pieniadze.



Nie tyle nie czuja co nie chca. Pieniazki lubi kazdy, bez wzgledu na
narodowosci przekonania. Nie chca tez tworzyc precedensu.

| | Nie ladnie. Bo pachnie mi tu fanatyzmem.

Nie, nie, chodzilo mi tylko o to, ze jesli "ktos przyjdzie podpalic dom,
w ktorym mieszkam", to stane w jego obronie i jestem gotow (chociaz
niechetnie) oddac zycie. Ale nie chce, zeby ktos przychodzil, zwlaszcza
po obejrzeniu Ryana...



To nie jest patriotyzm tylko naturalna reakcja. Ja tez bede bronic domu,
aczkolwiek smierci bede unikac. Zolnierz nie ma ustawowego obowiazku
umierania, wrecz odwrotnie .

| | Moja? Trzeci stopien identyfikacji. 1.Rodzina 2.Stado 3.Narod

Nie mozesz definiowac narodu narodem. To jest blad logiczny. Napisz, co
to jest wedlug Ciebie narod?



Grupa uzywajacego tego samego jezyka, z podobnym dziedzistwem kulturowym.
Czyli blizsza mi niz grupa uzwajaca innego jezyka, i posiadajaca inna
kulture.
Moze byc? (z logiki mialem 3)

| | Ojczyzny nie potrafie zdefiniowac. Gdyz pojecie to ma (w kazdym
| | razie dla mnie ma oddzwiek emocjonalny)



I tylko emocjonalny.

I o to mi chodzilo. Jestem zwiazany zarowno z naszymi gorami, jak
jeziorami, miastami pelnymi historii itd. Ale takze z literatura,
muzyka, cala kultura. Czuje sie spadkobierca tradycji historycznej.
Czuje sie odpowiedzialny za ojczyzne. Itd.



Kultura i historia jest zwiazana scisle z narodem, bo to jego czlonkowie
sa jej kreatorami. Sama ojczyzna jest czyms nieuchwytnym i nieokreslonym.
Waznieszy jest narod, a jako jego czlonek za jego losy czuje
sie odpowiedzialnym.

Patton


  # teoretycznie o literaturze [010]

człowiek

i ludzkie problemy są takie same (truizm!). Jeśłi ktoś nie widzi w
dawniejszych utworach swojej własnej palety problemów i doświadczeń, to
przede wszystkim dlatego, że nie umie tych utworów czytać lub oglądać - a
nie umie, bo forma mniej zrozumiała. Użyte symbole, metafory są już znane
(choćby ze szkoły) i wydają się naśladownictwem, albo podsuwają zupełnie
inne znaczenia.



Zgadza się. Choć z drugiej strony owa odwieczna, ludzka problematyka potrafi
zostać inaczej oświetlona przez ducha czasu. Samotność romantyka, a
samotność człowieka współczesnego to dwa różne stany.

Forma tzw. nowoczesna ma polegać ma na skrócie - to takie piętno na
kulturze
XX wieku, które wycisnął (na moim przynajmniej odczuciu) Picasso.
Odwoływanie się do wielkiej wiedzy odbiorcy, który potrafi zrozumieć
skórtowe odwołanie, odczytać słowo z litery, a ze słowa zdanie. Może to
dobrze funkcjonuje w malarstwie czy nawet muzyce, lecz przy prymitywnym
odbiorcy literatury na przykład (masowym, tłumowym - patrz Ortega y
Gasset)
pojawia się problem, że nie ma się do czego odwoływać. Zatem nowoczesna
forma jest przez ten tłum imitowana w niebezpieczny sposób: pisać i
malować
byle co, a zarazem bronić tego czegoś jako przejawu indywidualnej
ekspresji,
zrozumiałej przynajmniej dla autora (wierzę zresztą, że zazwyczaj tak
jest!).



To bardzo ważne, o czym mówisz. Dotyka sprawy wiarygodności sztuki jako
takiej. Moją odpowiedzią na ten stan rzeczy jest edukacja. Wszelaka
twórczość artystyczna przestała być zjawiskiem elitarnym. Każdy może wziąć
pędzel lub pióro do ręki i tworzyć (to ma oczywiście swoje dobre i złe
strony). Cała odpowiedzialność więc została niejako przerzucona na
odbiorcę - on musi dokonać wyboru, selekcji. Ale musi być do tego
odpowiednio przygotowany. I tu ogromną rolę upatruję w edukacji.

Jakiś czas temu, w Szwecji, zdecydowano się wprowadzić do szkół tzw.
edukację artystyczną (edukację poprzez sztukę). Co się dzięki temu udało
osiągnąć? Otóż Szwecja jaśnieje mocnym i zdrowym światłem na mapie tzw.
sztuki użytkowej. Chęć otaczania się przedmiotami nie tylko funkcjonalnymi,
ale także pięknymi stało się tam czymś naturalnym. A stąd już tylko krok do
świadomego poruszania się w zalewie różnorakiej twórczości.

Definiując przez podanie przeciwieństwa zauważyłbym: sztuka nowoczesna
(nowoczesna forma sztuki) nie cierpi ornamentyki, czyli (w moim tutaj
rozumieniu) starannego powielania tych samych motywów. Ma to jakiś związek
z
ucieczką od rymu i rytmu w poezji - nie tylko dlatego, że się trzeba
napracować, ale i dlatego, że w mózgu współczesnego człowieka nie ma
nawyków
układania, porządkowania, zapamiętywania złożonych struktur. [...]



Na obraz sztuki współczesnej mają także wpływ wydarzenia historyczne: wojny
i Holocaust. Mówi się, że po tych wydarzeniach sztuka nie może być tym, czym
była przed. Stąd próby łamania, wręcz kruszenia pewnych konwencji,
poszukiwania nowych środków wyrazu, nowego języka. W literaturze, a przede
wszystkim w poezji przejawia się to w próbach stworzenia "języka
indywidualnego", który stanąłby w opozycji do "języka potocznego",
wyeksploatowanego w codziennych relacjach komunikacyjnych oraz "języka
poezji" z "czasów minionych".

[...]

Marek P.



Pozdrawiam, Telik.


  POLE RA¯ENIA

I nadszedł ten długo oczekiwany czas, aby zapisać się złotymi zgłoskami w teorii literatury.
Oto wymyśliłem zupełnie nowy sposób analizy wiersza i prozy, nazwany przeze mnie
z radoscią i ad hoc:

                    POLEM RAŻENIA.

Podczas swoich wielotetnich badań nad literaturą
doszedłem do wniosku, że każdemu tekstowi towarzyszy
tzw. energia własna którą utwór emanuje na podświadomość czytelnika
(zwanego przez mnie dalej Biorcą)
I tak, jak Geiger-Muller wynalazł swego czasu licznik służący do wykrywania

służący do popularności słów występujących w utworze w danej chwili
(jako wynalazca - zastrzegam sobie nazwę: licznik niutoNa).

Dla zilustrowania mojego wynalazku
posłużę się pierwszą zwrotką pięknego wiersza Ije "miłość"
oraz świeżutkiego haiku JK "łapka". W wierszu "miłość" objęte
zostałe badaniem tylko pierwze 10 słów (wraz z tytułem) w celu
wyrównani go do ilości słów występujących w łapce" JK.
Nie jest tu bowiem celem dokładna analiza wiersza "miłość"
a jedynie demonstracja możliwości nowej metody analizy dzieł.
Ciemnym masom pragnę od razu wyjaśnić, że tak jak przed laty Edison
podczas prezentacji pierwszego nagrania dźwięku na płytę został
omylnie wzięty za brzuchomówcę - tak i ja nie jestem żadnym cudotwórcą
ani jasnowidzem, a jedynie oddaję w ręce krytyków literacki licznik niutoNa -
narzędzie które pozwoli im odtąd trafnie ocenić wartość dzieła.

                 miłość

        dlaczego wnikasz pod
        namiot nocy
        nie pytasz
        o malowane gwiazdy
        i smoki
        wyłuskujesz z ciemności
        po
        groszku

miłość    544,000 w języku Polski dla zapytanie miłość

dlaczego  953,000 w języku Polski dla zapytanie dlaczego
wnikasz  179 w języku Polski dla zapytanie wnikasz
pod    3,790,000 w języku Polski dla zapytanie pod
namiot   31,500 w języku Polski dla zapytanie namiot
nocy   297,000 w języku Polski dla zapytanie nocy
nie     7,900,000
pytasz   30,500 w języku Polski dla zapytanie pytasz
o    6,960,000 w języku Polski dla zapytanie o
malowane  32,300 w języku Polski dla zapytanie malowane

Jak widać, po przeczytaniu pierwszych dziesięciu wyrazów wiersza "miłość"
Biorca  otrzymuje dawkę 20,538,479 niutoNów

          ..(łapka)..

    za okrągłym oczkiem
    kopiec wykop --
    róg okienka znaczy światło

łapka   2,910 w języku Polski dla zapytanie łapka

za     4,640,000 w języku Polski dla zapytanie za
okrągłym  11,000 w języku Polski dla zapytanie okrągłym
oczkiem    5,990 w języku Polski dla zapytanie oczkiem
kopiec    15,700 w języku Polski dla zapytanie kopiec
wykop     3,050 w języku Polski dla zapytanie wykop
róg     46,400 w języku Polski dla zapytanie róg
okienka    43,900 w języku Polski dla zapytanie okienka
znaczy     280,000 w języku Polski dla zapytanie znaczy
światło    198,000 w języku Polski dla zapytanie światło

Natomiast w wierszu "łapka" Biorca dostaje po oczach tylko 5,246,950 niutoNów.
Wniosek nasuwa się sam: czytanie "łapki" jest o wiele zdrowsze od
czytania "miłości"... a jednak, przez to że wniosek nasuwa się sam -
jest tylko zmyłką, mydleniem oczu! Przecież w Poezji i Literaturze
chodzi o coś zupełnie przeciwnego niż ma to miejsce w okolicach elektrowni atomowej:
im większą dawkę uda się Autorowi wpakować w ludność, tym lepiej.
To niczym reklama wyborcza - im większa jest jej siła oddziałowywania
na elektorat, tym większe szanse wypłynięcia na wierzch.

Pole rażenia wiersza "miłość" jest ogromne, wątpię czy ktoś może to przeczytać
i nie jęknąć lub zastękać chwytając się za serce? Brawo! Brawo bo
uważam, że w dobie przystąpienia Polski do Unii nasi rodzimi poeci i pisarze powinni
konstruować wiersze o mocy nawet całych gigaton aby skutecznie odstraszać
ewentualne zakusy sąsiadów na suwerenność polskiej kultury terytorialnej.

Z poważaniem.
nN


  "na kolanach"

 Peter & STO SLONI :

Grażyna Leśniak :

|  altern8:
| a slyszalas "facet"ko o Mironie Bialoszewskim ???

| To ten od "Kordiana Walenroda"!
| Daj sobie spokój z czytaniem pozytywistycznych poetów,
to
| wszystko szajs !

Czy mozesz mi nieco przyblizyc zwiazki Bialoszewskiego
(Mirona!!!)
z pozytywizmem, bo cos mi sie zdaje, ze zdziebko
niedouczony
jestem ?



A mogę, co mi tam.

**********************************8
UWAGA!  obecną w grupie młodziez szkolną lojalnie
ostrzegam,że co prawda wszystko poniżej będzie prawdą,
ale ciut...ekhm...dziwnie zestawioną, więc niepolecaną do
prezentowania wykładowcom pozbawionym poczucia humoru
************************************

Pierwsze,jaskrawo widoczne podobieństwo: zanurzenie w
codzienności epoki, w której się żyje.
Świat jako zlepy sytuacyjne z życia
codziennego.Stendhalowskie zwierciadło, tyle że
przechadzające się już nie po gościńcu:

"Budka piwa-stajenka Wołomina,
pod nią strzecha nie...ale markiza".

To zepchnięcie poety (poety niekoniunkturalnego) na margines
życia literackiego tez stanowi cechę wspólną.
No i dewiza świadka zdarzeń: pozytywistyczna idea niepisania
o tym, czego się samemu nie widziało,kazała Prusowi
tak precyzyjnie umiejscowić akcję "Lalki", pozwoliła
Sienkiewiczowi zarabiać na "Listach z Ameryki"
zaspakajających głód autentycznych baśni o zamorskich
krainach u publiczności gazetowej, pociągnęła
Białoszewskiego ku "Balladom peryferyjnym".
Tak jak wielka powieść realistyczna stała się reakcją na
nudne powieści z tezą, dominujące początkowo, tak
Białoszewski stał się przeciwwagą socrealistycznej hipostazy
klasy robotniczej.
Dalej-utylitarny kult funkcjonalności, Glowacki mówi :
"piękne jest to, co jest użyteczne", Białoszewski w opozycji
wobec kultury wysokiej, wymagajacej od sztuki piętna
unikatowości, opiewa maszynę do szycia, prześliczny swą
funkcjonalnością i ozdóbkami secesyjnymi przedmiot:

Przez drzwi tych gaszcz
pojazd
fin-de-sieclowy
ko-łat!ko-łat!
maszyna do szycia.

A oto przykład doskonały organicznego postrzegania ludzi:
"supeł ścisku" na żydowskiej bramie, "portrety jednej
twarzy" przy cechach,"szyk sztywny" rycerstwa, a wszystko to
na "Średniowiecznym gobelinie o Bieczu", w którym struktura
tekstu oddaje strukturę tkaniny, a struktura tkaniny ukazuje
węzły zależności struktur społecznych.
No i odrzucenie kodu literatury jako subkodu różniącego sie
od języka potocznego ! Gdy pozytywiści grzmieli na
romantycznych "Orlandów cierpienia",że "znikną z powierzchni
ziemi", jeżeli nie odnajdą słów bliskich człowiekowi,
prapradziadek Mirona wchłaniał atmosferę owocującą potem w
prawnuku takim tekstami:

"chca od mego pisania nabrania życia otoczenia
a ja ich łapie za słowa
po tocznie
po tworze"

Czy ja mam dalej grać??

| O, od razu mówiłam, że szajs, to po co niby mam
czytać,skoro
| jeszcze gorszy od Twoich?

(ach, skoro zaczalem, to bede sie juz czepial dalej :))
A chociazby dla odrobiny 'szerszego spojrzenia' na poezje
:))
Wiesz, czytajac wciaz poetow 'ulubionych', czy tez takich,
ktorzy
Ci sie podobaja, nie wyjdziesz nigdy z wlasnego, wtedy to
juz moze
nawet troche podstarzalego, dobrze Ci znanego SOSU.
Ameryki pewnie tym stwierdzeniem nie odkrywam, ale
pozostanie w
tymze SOSIE grozi zatraceniem zdolnosci do ODBIORU poezji
(w
bardzo szerokim tego slowa rozumieniu).



Przemiana wewnętrzna w spaghetti trochę boli. Szczególnie,
gdy co bardziej wypukłe części usiłują sie dopasować do
nowego wzorca. Sięgam na półkę po Iwaszkiewicza. Bardzo go
nie lubię, może pomoże, może uratuje przed nieodwołalnym
SOSem SOS, Iwaszkiewiczu, SOS!!!

;-)



ufff, przyznam,że przez chwilę zwątpiłam, czy ten znaczek
nastąpi !

zdrowie!



za rewolucję październikową, która zniosła okrutny obyczaj
ius primae noctis !

g.


  Marek / sliczna l/ania (przypowiesc) + <ang>

(...)

ada6iu, dziekuje.  Przeciez chodzi o trening.  Wiec wez sie sam w
kupe
i przestan sie przymilac zawistnie.  Sam piszesz jak dziewczynka
12letnia i nie mowimy o Sylwi Plath...



(..) Niech zgadnę... O Lolicie?

odejsccia.  Fe, ada6, brzydko.  Poza tym, jest czego sie nauczyc w
przekladzie literackim tekstow ktore jak sam uwazasz brzmia lepiej
w przekladzie.



Od ciebie nauczyć się przekładu? Pocieszny jesteś jak Kubuś
Puchatek. Od ciebie mogę nauczyć się amerykańskiego, ale nie
sztuki przekładu, boś w tej sztuce tyle wart co zepsuty
telefon działający tylko w jedną stronę. Tłumacz literatury
musi być idealnie dwujęzyczny, w przeciwnym razie tylko udaje
tłumacza literatury. Twój język polski jest jak mój rosyjski
- coś tam przekazać umiem, ale poprawnie sklecić zdanie to
już nie bardzo. Tłumacz literatury musi być także bicultural,
a nie - jak ty - o jednej kulturze sprzedawcy hot-dogów.
Jak śmiesz tłumaczyć polskich poetów, skoro polską kulturę
znasz tylko z CNBC, polskich dwutygodniczków emigracyjnych oraz
z pogawędek przeplatanych kurwami z dziadkami z Chicago?
Jak śmiesz tłumaczyć Poświatowską samemu wykrzykując na
spokojnych, dopiero raczkujących poetów: ty skurwielu,
ty chuju, ty dupku????? Ja ci powiem, you infinite idiot,
że wstydzę się twoich przekładów Poświatowskiej, Lema
i czym tam jeszcze się przechwalałeś, wstydzę się twoich
wypowiedzi o moim kraju na forum publicznym, prywatnym
i intymnym. Wstydzę się twojego nazwiska, które śmie kończyć
się na "ski". Ty nie masz prawa mówić po polsku - bo dobrze
umiesz tylko klnąć i podkładać świnie. Ile razy w ciągu
ostatnich miesięcy zabierałem się do czytania twoich postów
na "tlumaczenia", wiedziałem że z ekranu powieje chujami
jak nigdzie indziej. Przyszedłeś tutaj (na pl.hum.poezja
- dodaję, bo cross-postujesz na pl.hum.tlumaczenia), tylko
po to, żeby:

a) popisać się swoją erudycją nie wartą świeczki
b) porzucać bluzgami na tych, którym zazdrościsz, że
   nie mają twojej schizofrenii
c) skłócić ze sobą ludzi na grupie
d) zmieszać z błotem amatorską poezję swoimi arcyprofesjonalnymi
   odniesieniami
e) poderwać jakąś dziewczynę na dżentelmeńskie "chuju", "skurwielu"
f) posikać na swoją, było nie było, ojczyznę
g) grozić ludziom, że doniesiesz na nich do FBI, CIA, NRD i BMW

W związku z każdym z powyższych punktów mówię ci
z całego serca (wybaczcie delikatniejsze dusze):

SPIERDALAJ, SKĄD PRZYSZEDŁEŚ.

I wieczór mi świadkiem, że długo myślałem, czy użyć
brzydkiego wyrazu.


  juÂż blisko

Biorę te powyższe Twoje zdanka jako żart.
Gorzej,że są tacy co poważnie toto odbierają.



Weny nie powstrzymasz ;)

| Jeśli przypatrzeć cię z góry i bez
| wnikania w szczegóły, odbiór poezji nie zmienił się aż tak bardzo od
| czasów Kochanowskiego.

Znowu żartujesz sobie.



Tym razem mniej. Poezja klasycyzująca, kabaretowa, łatwa w odbiorze (co
nie znaczy że nie wymagająca inteligentnego odbiorcy). Sam taką lubię
czytać. Reszta to nasze projekcje. Siedzimy nad tyglami słów i
oczadziali oczekujemy zrozumienia, a przynajmniej wysiłku ze strony
czytelnika. - Nie te czasy. Dziś są tomiki z przeceny albo te
rozprowadzane wewnętrznymi kanałami grup i grupek. Historia o nas
zapomni - i też dobrze, bo może nie ma o czym pamiętać. Miast pomnika ze
spiżu pozostawimy takie z jogurtu odtłuszczonego, z żywymi kulturami
bakterii made in UE.

| Tak, jak również jestem za tym, by twórca tworzył świadomie (choć nie
| wiem co to u licha miałoby znaczyć), żeby oddawał pod pręgież utwór
| skończony i przemyślany. To kwestia uczciwości wobec siebie.

Tak, tak wobec siebie i Czytelnika. I nie myl, Jacku, mojego głosu z
"populi". Po prostu wyrażam swoje "ale" wobec najczęściej nieuświadomionej
presji pisania hm hm wierszy jako łamigłówek.
(to powyższe akurat nie odnosi się do "już blisko".)



Nie mylę; w tym wypadku uważam za zbieżny, choć na zasadzie kolejnego
uogólnienia. Prostota z pewnością bywa piękna; miło i przyjemnie jest
słuchać/czytać teksty potoczyste, zrozumiałe na rzut ucha/oka. A jednak
wystarczy niewielka wątpliwość... bo czemu taki Sęp-Szarzyński, co to
składnię plącze zupełnie nie dla ludzi; po co Norwid trudny ponoć i
również niezrozumiały; dlaczego Peiper, Przyboś, wyprawiający z
podziałem tekstu, z metaforą, zupełnie niepotrzebne hocki-klocki. Po
kiego grzyba futuryści, co to tylko zaznaczyli ślad w historii literatury.

Może to nie chęć udziwnienia, a poszukiwanie języka przekazu? Choćby
przez negację języka uznanego. Znów ogólnikuję.

Tu takie moje "redagowanie":

******

JUŻ BLISKO

cofam się

dziesiątki otwieranych zamków
setki schodów tysiące przewróconych kartek
kilometry ulic miliony odciśniętych palców

nigdzie donikąd z nikim dla nikogo

skóra zamyka się pod naciskiem skalpela
krew jak rtęć łączy się i wpływa do tętnic
wyszeptane słowa wysączają się z uszu
i nikną w ustach

jedno jest pewne
a rh- data urodzin i to że oddycham

*******



Gdybym zobaczył wiersz po raz pierwszy z takim właśnie podziałem,
zgodziłbym się z nim, podobnie jak z oryginalnym.

(pozwoliłem sobie zamienić WIELKIE LITERY na małe.)
I wiesz - czegoś mi brakuje... Może by kilka słów usunąć,
a może - dodać? Wtedy byłby lepszy wiersz (moim zdaniem)
Ale "on" -nie mój, dlatego nie mam "czelności" ani ochoty.



Ja z pewnością miałbym czelność, gdybym miał uzasadnione pomysły :) W
tym wypadku brakuje mi propozycji innych redakcji.

| I bardzo się z tego cieszę. Rozmowy z Tobą wiele wnoszą do mojego
| rozumienia, przede wszystkim rozumienia odbioru wierszy, rozumienia
| lektury.

Żarty, Jacku, żarty!



Nie, piszę szczerze. Fakt, że wolę rozmowy oko w oko.

| Wobec Twoich krótkich form staję za to bezradnie; nigdy nie
| wiem co z nich powinno wyskoczyć. A wyskakuje zazwyczaj zbyt wiele, lub
| to, czego zupełnie bym się nie spodziewał.

I o to chodzi. Ty jako mój Czytelnik jesteś moim Panem. ;-)



Na szczęście tylko panem Twojego tekstu i tylko na czas lektury :)

A że moja stylistyko_tematyka Ci nie odpowiada... No cóż.
Widać - słabo piszę. ;-)



Pisałem przecie nie raz: nie czuję się dobrze jako komentator krótkich
form. Mam widocznie prywatną granicę odbioru/przekazu poza którą widzę
już tylko kulturową ikonę, a nie tekst który potrafiłbym skomentować.
Taka ułomność.

w.


  "Byki i byczki" Ibisa

Nie chodzi mi o to, że nie zaglądałeś w ogóle, tylko
o to, że nawet w TAKIEJ literaturze spotkasz miejsca
gramtycznie wątpliwe, podobnie jak na niektórych dobrych
obrazach możesz znaleźć złą perspektywę. Nie przeszkadza
to jednak w odbiorze, o ile jest uzasadnione, np. kompozycyjnie.
Kompozycja ma swoje wymagania, treść też powinna spływać

- ja nie zgłaszam zastrzeżeń.



Zgadzam sie. Mam takie same zdanie, ktore wyrazilem przy okazji
poprzedniego postu.
Jednak moje wynurzenia - prosze zauwazyc - nie odnosza sie do klasyki
literatury, tylko tekstow, ktore trudno posadzic, ze dla jakiegokolwiek
celu posluguja sie przeinaczeniami gramtycznymi. Tym bardziej, ze - jako
sie rzeklo - traktuja o poprawnosci w obrebie jezyka.

(...)
| Nie mozna przeciez porownywac tekstu literackiego
| (tu: dosc starego) z naukowym, traktujacym poza tym
| o szeroko pojmowanej poprawnosci jezykowej.

Felietony Ibisa?



Nie. Wstep jezykoznawczy (!) prof. Markowskiego.
Przypominam, ze: "Juz pierwsze zadanie bylo trudne: przeczytac okolo
tysiaca stron felietonow jezykowych" to jego zdanie.

Dla mnie to nie jest literatura naukowa.
To teksty popularyzatorskie, które mają często charakter
polemiczny, choć sam Ibis raczej zajmował stanowisko
arbitra nieomylnego, ganił co niektórych gromko, bo
często miał rację. Tyle że ani on nie pretendował do stopni
naukowych, ani jego felietony do takichże naukowych rozpraw.



I tu trudno jest nie zgodzic sie. Wszystko prawda. :)
A wlasnie, zapomnialem zapytac w poscie, rozpoczynajacym watek.
Czy mozecie panstwo polecic/wskazac artykuly we wspolczesnej prasie,
ktorych autorzy niejako kultywuja schede po Ibisie?
Natknalem sie kiedys (kiedy jeszcze ja czytalem) w "Rzeczpospolitej" (w
dziale Kultura) na podobne teksty, ale nie pamietam ich autora. Poza tym
zdaje sie, ze pojawialy sie one okazyjnie...

W takich tekstach język ma duże znaczenie, ale jako
nośnik informacji, a nie jako materiał do dyskusji.



Oj, to sprawa dyskusyjna. ;)

Dlatego być może i opiniodawca - naukowiec czuje się
zwolniony z obowiązku precyzji, troski o ortodoksyjną
ortografię. Ibisowi chodziło zwykle o poważniejsze
językowe błędy, "byki", a nie o subtelności.



Owszem, zwykle, ale nie bez kozery w nazwie dzialu wysteuja tez
"byczki". :)
Co do pierwszej mysli o obowiazku, to takie zachowanie byloby szkodliwe.
Co nie wyklucza poslugiwania sie umyslnymi bledami w celu unaocznienia i
przejaskrawienia bledow wytykanych. To akurat dobra praktyka.

[sluszne uwagi]

Jeżeli zdarzy się tobie, albo innemu czytelnikowi tych słów,
przeczytać jakieś stare teksty źle tłumaczone z języka obcego,
spróbuj dociec, jakie były przyczyny błędów. To pouczające.



Zadne stare przyklady mi do glowy nie przychodza, ale rozniez polecam te
zabawe.
To pouczajace i czesto zabawne. :)


  zzuć PL-EN

| A jednak "put off" w znaczeniu "remove, take off (garments)" jest
oznaczone
| jako archaizm w The New Shorter Oxford Doctionary a większość
współczesnych
| słowników takiego znaczenia w ogóle nie notuje.
| We współczesnym uzusie nietrudno się rozeznać porównując wystąpienia
"put
| off your shoes" i "take off your shoes" w internecie. To pierwsze
występuje
| wielkrotnie rzadziej, a wśród wystapień 80% to cytaty biblijne.

| W sumie więc zdecydowanie popieram zdanie +Pawła, że "put off" powinno
być
| satysfakcjonującą odpowiedzią na pierwotnie zadane pytanie.

W tych malych slownikach to sie cuda niewidy dzieja, ale ani OED ani
(duzy)
Webster tego nie robia.



Hmm, czego nie robią?

Wez tez pod uwage, ze slowniki sa redagowane przez pewna grupe
podkulturowa
ktora nie zawsze reprezentuje _cale_ spolecznstwo.



"Subkultura redaktorów słowników" wręcz _nigdy_ nie reprezentuje całego
społeczeństwa (jest jednak dośc reprezentatywna dla części społeczeństwa,
której  "zasób słownictwa ject ciut większy niż [...] 1500-2000 słów" :) ).
Natomiast poważne słowniki powinny rzetelnie przedstawiać ten wycinek
języka, którego przedstawienie ich twórcy stawiają sobie za cel. Obecnie
tylko nieprofesjonalni leksykografowie tworzą słowniki na podstawie własnego
zasobu słownictwa, uzusu i wyczucia językowego. Regułą jest opieranie
słowników na korpusach językowych, których źródła są również w obiektywny
sposób kontrolowane, aby w minimalnym stopniu zniekształcały obraz leksyki.

Słabością współczesnej lesykografii (a dawniej było jeszcze gorzej) jest
właśnie nadreprezentacja uzusu dawniejszego i brak wielu słów,
frazeologizmów, znaczeń i użyć nowszych. Regułą w zasadzie jest, że słowniki
konserwują pewien stan wcześniejszy od czasu ich wydania. Jeśli więc
porządny słownik (jakim jest OED) przypisuje kwalifikator "arch.", to jest
to dość wiarygodna informacja.

Co do słowników większych i mniejszych: obecnie mniejsze słowniki
renomowanych wydawnictw opierają się zazwyczaj na tych samych korpusach (lub
ich częściach wybranych według zadanych, obiektywnych kryteriów) co ich
więksi bracia. Kryterium wyboru słów i znaczeń do mniejszych słowników
ogólnych (zostawmy na boku słowniki specjalistyczne) jest częstość
występowania. Sam więc brak pewnych form lub znaczeń (starszych, bo z
nowszymi - jak już wspomniałem - to całkiem inna historia) jest pewną
informacją. Podkreślam raz jeszcze: mówię o porządnych słownikach porządnych
wydawnictw, a nie o słowniczkach różnych panów Kaziów wydawanych w
garażowych wydawnictwach (wśród których to słowniczków oczywiście zdarzają
się rozmaite perełki).

Zauwaz tez, ze jezyk

angielski jest jezykiem "ojczystym" w bardzo wielu krajach o bardzo roznej
kulturze ale slowniki sa opracowywane tylko w czterech czy pieciu krajach
(a
duze slowniki w tylko dwoch...) a wiec jest duze pole do generalizcaji i
bledow.



Jasne. Podobnie z polskim (przy zachowaniu proporcji oczywiście) - jest to
język ojczysty osób mówiących na co dzień gwarą podhalańską lub śląską,
częsci Polaków urodzonych np. w Chicago, polskojęzycznych mieszkańców Litwy
czy Bukowiny. I może się zdarzyć, że w ich odmianie polskiego zachowało się
coś, co wyszło z codziennego użycia w języku wykształconych Polaków, języku
polskiego radia, telewizji, prasy, literatury itp. (czyli tego, co się
określa mianem standardowej współczesnej polszczyzny). Nie zmienia to faktu,
że z punktu widzenia polszczyzny standardowej oraz większości Polaków będą
do archaizmy.

Jesli chodzi a "put off" to zdecydowanie czestsze jest uzycie jako "delay
<something" Na nieszczescie nastapila tez pewna niemila ewolucja i "put
off" stalo sie nieco negatywne - embarass, bother, takze "she puts me
off",
etc.  Ale oryginalne uzycie jest alive and well jak to sie mowi, choc jeno
w
srodowisku ludzi ktorych zasob slownictwa ject ciut wiekszy niz te
1500-2000
slow uzywane na codzien przez zwyklego zjadacza kornflejksow.



Faktom (słowniki, internet) przeciwstawiasz swoje zdanie. Twoje prawo.
Oczywiście nie mam powodu wątpić, że faktycznie stykasz się ze
społecznością, w której na co dzień mówi się "put off" w znaczeniu "take off
(clothes, footwear)". Nie takie cuda niewidy się zdarzają. Dla tłumacza ma
to jednak znaczenie znikome.


  ESPERANTO - jazda obowiązkowa

W Gostyniu (Wielkopolska) dzieci uczą się w gimnazjum języka esperanto.
Pomysłodawcy zachwalają: że łatwy, że szybko można go opanować, że mówią w
tym
języku ludzie na całym swiecie... Poza tym na naukę drugiego języka obcego
nie
ma zbyt wielu godzin, więc esperanto jest jak znalazł!



To chyba trochę NTG, ale temat ciekawy. Myślę, że pomysłodawcy mają rację.

To prawda, ale mówią nim... 3.000.000 ludzi - a tego już nikt nie mówi.
Po angielsku mówi 1.000.000.000 !!! (tyle samo co po chińsku).
Czy nie lepiej więc, żeby dzieciaki liznęły choćby tylko
komputerowo-internetowej angielszczyzny?



Kryterium liczby osób mówiących danym językiem nie jest jedynie słusznym
kryterium. Kiedyś w gimnazjach i liceach uczono łaciny i greki. Było to
wprawdzie dawno temu, ale nie aż tak dawno, by uznać te języki za żywe :-)
Nikt nimi nie mówił, ale w ich nauczaniu widziano sens.

Co sądzicie o ESPERANTO w programie obowiązkowym?
Przecież ten język miał ponad 100 lat i się nie przyjął...



Żaden język sztuczny, nie mający oparcia w kulturze i własnej literaturze
nie może się przyjąć i w tym sensie zgadzam się, że esperanto się nie
przyjęło, bo i przyjąć się nie mogło. Jeśli jednak po stu latach nadal bawi
się w to kilka milionów ludzi - to jednak coś w tym jest. Język Zamenhoffa
ma istotnie bardzo prostą gramatykę, z niewielkiej liczby rdzeni
(najczęściej pochodzenia łacińskiego, greckiego lub indoeuropejskiego)
poprzez dodawanie sufiksów tworzy się wiele pojęć - można się nauczyć języka
w ciągu 6 tygodni obozu językowego - czego sam byłem kiedyś przykładem
(sporo już zapomniałem po 20-tu latach).
Pomijając 'aspekt międzynarodowej komunikacji' uważam to za dobrą i
pożyteczną zabawę, ułatwiającą naukę innych języków obcych.
Sama komunikacja w tym języku też jest możliwa, gdyż esperantyści
(samideanoj - wyznawcy tej samej idei) trzymają się razem, w każdym większym
mieście jest 'ambasador', pomagający turystom. Znam nawet parę osób
zwiedzających Europę przez parę miesięcy za parę dolarów (co jest już pewnym
nadużyciem gościnności i czego nie pochwalam). Główne centra 'ruchu' (jeśli
przez ostatnie lata nic się nie zmieniło) to Bułgaria, Japonia i Brazylia.

A czy język ma być w programie obowiązkowym - to już zupełnie inna historia.
Nie uważam jednak, że 'liźnięcie trochę komputerowo-internetowego'
angielskiego jest dobrą alternatywą. Jestem generalnie przeciw lizaniu
czegokolwiek poza lodami, a angielski trzeba poznać dobrze. Nie wiem też
dlaczego esperanto miałoby być nauczane zamiast, a nie obok np. angielskiego

Krzysztof Grzybowski


  ESPERANTO - jazda obowiązkowa
| Czy nie lepiej więc, żeby dzieciaki liznęły choćby tylko
| komputerowo-internetowej angielszczyzny?
Kryterium liczby osób mówiących danym językiem nie jest jedynie słusznym
kryterium. Kiedyś w gimnazjach i liceach uczono łaciny i greki. Było to
wprawdzie dawno temu, ale nie aż tak dawno, by uznać te języki za żywe :-)
Nikt nimi nie mówił, ale w ich nauczaniu widziano sens.



niestety esperanto nie pomoze w zyciu. Najpierw angielski, potem
francuski/hiszpanski lub niemiecki. Esperanto jako nastepny jezyk (tzn
4-5). Co do greki i laciny to w gimnazjach dalej ich ucza,
przynajmniej niemieckich. Lacina ma nawet sens, bo slownictwo i
gramatyka jezykow europejskich wywodzi sie w duzej mierze z laciny
(alfabet zreszta tez ;-)). Greka, no coz, tylko troszeczke.

| Co sądzicie o ESPERANTO w programie obowiązkowym?
| Przecież ten język miał ponad 100 lat i się nie przyjął...
Żaden język sztuczny, nie mający oparcia w kulturze i własnej literaturze
nie może się przyjąć i w tym sensie zgadzam się, że esperanto się nie
przyjęło, bo i przyjąć się nie mogło. Jeśli jednak po stu latach nadal bawi
się w to kilka milionów ludzi - to jednak coś w tym jest. Język Zamenhoffa
ma istotnie bardzo prostą gramatykę, z niewielkiej liczby rdzeni
(najczęściej pochodzenia łacińskiego, greckiego lub indoeuropejskiego)



greka i lacina sa jezykami indoeuropejskimi.

poprzez dodawanie sufiksów tworzy się wiele pojęć - można się nauczyć języka
w ciągu 6 tygodni obozu językowego - czego sam byłem kiedyś przykładem
(sporo już zapomniałem po 20-tu latach).



Jedynym sztucznym jezykiem o jakim slyszalem, ze sie przyjal, to
Swahili. Esperanto jest dosc prosty (sam sie nie uczylem, ale wujostwo
i ciotkowstwo tak) ma niestety cechy utrudniajace nauke (no i
komputeryzacje). Po co rodzaje? Po  co te haczyki i wichajstry nad
literkami?

A czy język ma być w programie obowiązkowym - to już zupełnie inna historia.
Nie uważam jednak, że 'liźnięcie trochę komputerowo-internetowego'
angielskiego jest dobrą alternatywą. Jestem generalnie przeciw lizaniu
czegokolwiek poza lodami, a angielski trzeba poznać dobrze. Nie wiem też
dlaczego esperanto miałoby być nauczane zamiast, a nie obok np. angielskiego



Dobrze jest poznac jezyk dobrze, ale wole, aby jakis Zeflik z
Komprachcic potrafil powiedziec do turysty "railwai staiszn streit"
niz ino glupio mina robiul. Wazna w tym przypadku jest komunikacja, a
nie poprawnosc skladni i wymowy.
Bylem ostatnio na targach (Vision). Mnostwo narodu z roznych krajow i
kazdy mowil jakos po angielsku. Szlo sie dogadac. Akurat nie robilo
roznicy, czy ktos mowil swietnym angielskim rodem z Oxfordu, czy
jakims paryskim dialektem. W odroznieniu od targow sprzed 10 lat,
gdzie zaden Francuz nawet na pomysl nie wpadl zagadac po angielsku.

Waldek


  ESPERANTO - jazda obowiązkowa

Żaden język sztuczny, nie mający oparcia w kulturze i własnej literaturze
nie może się przyjąć i w tym sensie zgadzam się, że esperanto się nie
przyjęło, bo i przyjąć się nie mogło.



Nader trafna uwaga. Jeszcze jeden tekst, do kolejnego bloku jezykowego w
PCkurierze, ktory porusza m.in. te sprawe:

---
Stajnia Augiasza

Paweł Wimmer

Temperung begansar - termin ten cytuję z pamięci - to nazwa gatunku orchidei,
pochodząca, jeśli mnie owa zawodna pamięć nie myli, z jednego z języków
indonezyjskich. Ciekawe, że w dobie przytłaczającej wprost przewagi języków
zachodnioeuropejskich w świecie nauki i techniki, jest on często stosowany i
dość powszechnie przyjęty w botanice.

To zarazem wyraz szacunku dla pochodzenia terminu i niechęci do zamazywania
źródeł językowych, które są prawdziwym skarbem kulturowym, wspomagającym często
naukę w odtwarzaniu powikłanych dziejów. Język jest przecież żywym świadkiem
cywilizacyjnego rozwoju wszystkich społeczeństw, wykraczającym daleko poza
lokalną zaściankowość, gdyż niemal żadna większa społeczność nie rozwijała się w
izolacji od swych bliższych i dalszych sąsiadów.

Najsilniej promieniuje po dzień dzisiejszy dorobek cywilizacyjny, zwłaszcza
językowy, starożytności, wchłonięty przez liczne narody europejskie i
przeniesiony do współczesności, na wszystkie kontynenty, siłą nauki i kultury
rozwijanej przez najbardziej ekspansywne i dynamiczne społeczeństwa. To właśnie
ich materialna i kulturowa codzienność (w znacznie mniejszej już mierze
ekspansja militarna i polityczna) decyduje o tym, że w międzynarodowych
kontaktach posługujemy się językiem angielskim, francuskim czy niemieckim.

Zwolennicy Esperanta dziwili się niejednokrotnie, dlaczego dzieło doktora
Zamenhofa, bajecznie proste, logiczne i łatwe do przyswojenia, nie wyszło nigdy
poza środowiskowe opłotki. Wyjaśnienie jest równie proste i logiczne, choć nie
mam pewności, czy łatwe do przyswojenia dla milionów fanów tego języka - nie
dekrety decydują o losach języków (pomijając szczególny przypadek hebrajskiego),
lecz codzienny uzus. Jeśli najbardziej liczące się dzisiaj języki są głównymi
nośnikami prac naukowych, techniki, biznesu i kultury, żaden dekret nie
spowoduje, aby ustąpiły miejsca najdoskonalszemu nawet tworowi lingwistycznemu.
Póki środowisko esperanckie nie stanie się dominującym twórcą (a nie odtwórcą)
osiągnięć cywilizacyjnych, póty Esperanto nie przejmie roli światowej lingua
franca. W świecie powszechnej komunikacji internetowej jest to tym mniej
prawdopodobne. Równie mało realne jest przejęcie tej roli przez język chiński,
używany wszak przez setki milionów ludzi, który nie jest jednak jeszcze
nośnikiem dynamicznej i twórczej kultury.

To właśnie ogromne tempo rozwoju cywilizacyjnego powoduje, że "konsumenci" jego
osiągnięć są z natury skazani na przyswajanie nie tylko cudzych osiągnięć, ale i
odpowiadających im pojęć i terminów. Nie dziwi zatem, że w wielu
wyspecjalizowanych dyscyplinach badawczych zajmujący się nimi naukowcy łatwiej
mogą się porozumieć po angielsku, choć ich językami ojczystymi są polski, czeski
czy arabski. W naturalny sposób postępowi nauki i techniki towarzyszy rozwój
tego języka, w którym zostały one wyrażone. Inne języki skazane są na
zapożyczenia, będące najłatwiejszym i najszybszym sposobem "wyrównywania
szeregu".

Proces ten nie może być sterowany przez oficjalne komitety językowe, gdyż nie są
one w stanie nadążyć za szybko powiększającym się zasobem pojęć i terminów - na
miejsce jednego rozwiązanego problemu pojawia się już sto nowych i tej językowej
stajni Augiasza nie sprosta żadne gremium. Ich rola powinna się ograniczać do
wyznaczania pewnych ogólnych zasad, a nie do ręcznego sterowania zasobami
słownikowymi - już rok temu wyrażaliśmy wątpliwości co do skuteczności zapisów
ustawy o ochronie języka polskiego, w której poczesną rolę przypisano właśnie
Radzie Języka Polskiego.